środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 16


UWAGA!!!

Ten rozdział zawiera treści +18!

Ruszyłem za nim lekko i zapukałem do drzwi. 
- Harry? Pamiętasz co mi wczoraj obiecywałeś?
 Uchylił drzwi i uśmiechnął się figlarnie. Wszedłem i spojrzałem na niego. Zaczął się rozbierać. Zdejmował podkoszulek, więc i ja nie zostawałem w tyle. Przyszedł czas na spodnie. Zdjęliśmy je równocześnie i stojąc w samych bokserkach na środku mojej łazienki, spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Wanna czy prysznic?- Zapytałem z uśmiechem.
- Wanna- odparł bez namysłu.
Wpadłem na świetny pomysł. Kazałem Harry' emu zaczekać chwilę, a sam zbiegłem do kuchni. Wziąłem wszystkie jakie udało mi się znaleźć i zapałki. Chciałem wyjść na zewnątrz po róże ale w samych bokserkach?
~trudno~ pomyślałem i pobiegłem. W błyskawicznym tempie urwałem kwiaty i wróciłem do łazienki.
Harry nieco zdziwiony nalewał właśnie wodę. Uśmiechnął się gdy zobaczył jak rozkładam świeczki na wannie i wrzucam płatki róż do wody.
- Ty mój romantyku- Objął mnie i pocałował w usta. Podpaliłem świeczki, zdjęliśmy bokserki i weszliśmy do wanny. Nie była zbyt duża, ale zmieściliśmy się tam we dwójkę.
- No... To teraz możesz mnie umyć- Wymruczał Harry.
Przybliżyłem się do niego i zacząłem go nacierać. Przymknął oczy i relaksował się. Masowałem mu plecy, a on mruczał z zadowoleniem. W końcu trochę mi się to znudziło, więc wymownie spojrzałem na niego.
- Połóż się- Nakazał.
Spełniłem jego rozkaz, kładąc się na brzuchu. Namydlił mi plecy i zaczął je masować. Jego duże, chłodne dłonie były jakby do tego stworzone.
- Mój osobisty masażysta- Powiedziałem z uśmiechem.
- Obróć się teraz na plecy.
Zrobiłem to, o co prosił. Zaczął mnie całować. Najpierw musnął ustami moje ucho, szyję, obojczyk, zjechał na klatkę piersiową, muskał pocałunkami mój brzuch i zjechał w dół. Przejechał nosem po moim penisie i liznął go. Zadrżałem. Po moim ciele przebiegły przyjemne dreszcze. Pragnąłem Harry' ego, ale nie chciałem robić tego tutaj, w wannie. Trudno mi było powstrzymać moje pragnienia, ale udało się. Podniosłem się i przytuliłem go.
- Wybacz mi, ale nie tutaj. Możemy się przenieść do sypialni?  Będzie nam wygodniej.
- Jasne, w sumie masz rację.
Wytarliśmy się pospiesznie ręcznikiem i nie zawracając sobie głowy ubieraniem się, pobiegliśmy do sypialni. Przypomniałem sobie o swoich zakupach i wyjąłem woreczek z apteki. Rzuciłem go
na łóżko. Harry wyraźnie zaciekawiony przejrzał jego zawartość. Położyłem się i czekałem. Po chwili mój chłopak wybrał lubrykant i ponownie zaczął pobudzać mojego przyjaciela do życia. Całował mnie tak, jak zawsze: od góry w dół. Gdy dotarł do najczulszego punktu, wycisnął z tubki trochę żelu, ogrzał w dłoniach i delikatnie zaczął smarować. Jego chłodne palce pieściły mojego penisa, co sprawiło, że jęknąłem.Przymknąłem oczy i oddałem się w ręce Harry' ego. To były dobre ręce. Sprawiały mi tyle przyjemności. Chociaż usta były chyba jeszcze lepsze. Zaczął lizać, całować, a na koniec ssać. Doszedłem dość szybko, a Harry mocno zdziwiony spojrzał na mnie zadowolony z siebie. Oddychałem ciężko, ale postanowiłem. porozmawiać z moim chłopakiem.
- Harry- Wymruczałem- nie chciałbyś spróbować czegoś nowego?
Po chwili ciszy odezwał się:
- Co masz na myśli?
- no wiesz... Może pójdziemy na całość?
Cisza. Przestraszyłem się, ze może znowu zemdlał, czy coś...
- Harry?
- No nie wiem. Trochę się poję. Chyba  nie jestem jeszcze na to gotowy.
- Jasne... tak tylko palnąłem, nie ma sprawy. Zapomnij o tej rozmowie.
Wstałem i zacząłem go całować. Taj, jak on powoli zjeżdżałem w dół, aż natrafiłem na twarde wybrzuszenie. Poszperałem chwilę w woreczku z apteki. Harry niecierpliwie się krecił.
- Louis, pospiesz się... proszę.
- No dobra, już.
Wycisnąłem żel i ogrzałem go w dłoniach. Rozsmarowałem delikatnie. Byłem zły na siebie, że poruszyłem ten temat. ~Może kiedyś~ pocieszałem się.
- Louis cholera jasna skończ co zacząłeś. Zobacz jak mi stanął.
Rzeczywiście. Jego członek wyglądał tak, jakby chciał zawładnąć całym światem. (aut. Dagmara, w tym oto momencie potwierdzam Twoją teorię wygłoszoną dzisiaj xD) Teraz skupiłem się w stu procentach, co zaczęło przynosić efekty. Harry jęczał co chwilę. Na koniec otoczyłem go wargami i drażniłem językiem najczulszy punkt. Harry przeklnął i doszedł w moich ustach. Połknąłem wszystko i położyłem się  na nim tak, jak wczoraj. Leżeliśmy tak do wieczora, całując się co jakiś czas z czułością.  Około 20.00 stwierdziliśmy zgodnie, że zjedlibyśmy coś.
- To co dziś serwuje mój osobisty szef kuchni i chłopak w jednym?- Zapytał Harry.
- A na co masz ochotę kochanie?
- Zaskocz mnie. Daję ci wolną rękę.
- To zostań tu i poczytaj ulotki od lubrykantów czy co tam chcesz, a ja coś przygotuję.
- Czekam z niecierpliwością.
- Już tęsknię.
Pochyliłem się i pocałowałem go namiętnie w usta. Potem zszedłem do kuchni.

* perspektywa Harry' ego* 


Z nudów naprawdę zacząłem czytać te pieprzone ulotki. Po chwili nudnej lektury poczułem zachęcający zapach. Zaciekawiony postanowiłem zejść do kuchni. Louis stał przy kuchence. Wyglądał bardzo zabawnie: był nagi, ale narzucił na siebie fartuszek, co wyglądało naprawdę komicznie. Mieszał coś w garnku.
- Co tak pysznie pachnie?
- Spaghetti
- Mmm pycha.
Usiadłem przy stole i czekałem. Po chwili przede mną pojawiła się bosko wyglądająca i pachnąca potrawa. Louis usiadł obok. Wziąłem widelec i spróbowałem.
- Louis, kochanie... Ja nie wiem, czy ty przechodziłeś jakiś kurs gotowania, czy coś takiego, ale za co się nie zabierzesz- jest wspaniałe.
- Dziękuję, ale bez przesady. To tylko makaron z sosem z marketu.
Uśmiechnąłem się.
- Ale i tak jest pyszne.
Najedzeni poszliśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz