środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 2




Przywołałem na twarz najlepszy uśmiech na jaki było mnie stać i zacząłem rozmowę. Chciałem dowiedzieć się o nim jak najwięcej.
- Ty też na casting?
-  Tak- uśmiechnął się, a ja jak głupi utonąłem w błękicie jego oczu. Odchrząknął. Jego wzrok mnie rozpraszał, nie mogłem skupić się na rozmowie. Już na samym wstępie wyszedłem na idiotę.
- Jestem Louis Tomlinson - powiedział wyciągając rękę.
- Harry... Styles- również się przedstawiłem podając mu dłoń. Była gładka i chłodna. Wydawała się bardzo delikatna, ale wbrew pozorom uścisk miał mocny.
- Jak tam przesłuchanie?
- Myślę, że wyszło ok, przeszedłem do kolejnego etapu. A ty? Nie byłeś jeszcze przesłuchiwany prawda?
- Nie, ale zaraz po mnie przyjdą, dlatego postanowiłem wskoczyć na chwilkę do toalety i powtórzyć sobie tekst piosenki na spokojnie.
- Pewnie ci przeszkodziłem, przepraszam.
- Nie, jest ok. W sumie, to bardzo się cieszę, że cię poznałem. Taka rozmowa i nowe znajomości pomagają w zmniejszeniu stresu. - uśmiechnął się.
- Skąd jesteś?
- Doncaster, a ty?
- Holmes Chapel.
- To nie tak daleko, możemy się spotykać...
- Jasne, bardzo chętnie.
- A tak właściwie ile masz lat?
- 16, a ty?
- Ja 18, ale jak mi to ciągle wszyscy powtarzają, jestem strasznie dziecinny. 
- Na razie nie dałeś tego po sobie poznać- uśmiechnąłem się.
- Mogłem tego nie mówić, może byś nie zauważył.
- Ha ha ha ha ha, jeśli jest rzeczywiście tak, jak mówisz to prędzej czy później wydałoby się. Uwierz mi jestem bardzo spostrzegawczy. - powiedziałem ze śmiechem.
- Harry...  Bardzo miło się z tobą rozmawia, ale chyba muszę już iść, przepraszam...
- Jasne, nie ma sprawy. Mógłbym na ciebie poczekać, a potem poszlibyśmy na lody, albo gdzieś... Co ty na to? - zapytałem nieśmiało, bojąc się, że chłopak odmówi. Odetchnąłem z ulgą, gdy powiedział.
- Ok, bardzo chętnie.
- Więc życzę ci powodzenia na scenie.
- Dziękuję. - odpowiedział i ze smutkiem w oczach wyszedł spiesznie z łazienki. Przez jakiś czas słyszałem jeszcze echo jego szybkich kroków. Westchnąłem i ruszyłem w stronę pokoju dla uczestników. Przyglądałem się jego występowi na małym telewizorku. Był niesamowity! Moje emocje wzięły górę, gdy przyszedł czas na głosowanie. Wstałem z miejsca i podszedłem do ekranu. Wizja tego, że mógłby nie przejść do kolejnego etapu była przerażająca. Na szczęście dostał się. Z ulgą opadłem na kanapę. Zamyśliłem się nad tym, jak to będzie w kolejnym etapie. Nie zauważyłem kiedy wszedł.
- Hej - powiedział, a ja podskoczyłem z przerażenia. Louis zaczął się śmiać, a ja cały czerwony, próbowałem ukryć zawstydzenie.
- To nie było śmieszne! Mogłem dostać zawału!
- Ale nie dostałeś- wydusił z siebie między kolejnymi atakami śmiechu. Nie mogłem się opanować widząc jego czerwoną twarz i również zacząłem chichotać.
- Gratuluję występu, masz wspaniały głos.
- Dziękuję, ty też.
- To co idziemy na te lody?
- Jasne, trzeba to uczcić.

1 komentarz:

  1. Awwwww jak słodko i te Larry Mamonts :' )

    OdpowiedzUsuń