środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 11


Kazał mi zostać i się rozgościć, a sam poszedł do kuchni. Obejrzałem sporą kolekcję zdjęć oprawionych w ramki. Było tam pełno ujęć Lou, jak był mały. Wyglądał tak słodko. Niektóre jednak przedstawiały młodą parę, inne tę samą parę, lecz trochę starszą nad morzem, były też zdjęcia całej rodziny przed domem. Bardzo rozczuliły mnie te fotografie. Nagle Louis chrząknął. Musiał mnie obserwować przez jakiś czas. Spojrzałem mu w oczy i uśmiechnąłem się delikatnie.
- Śliczne zdjęcia.
- Dziękuję- odwzajemnił uśmiech i położył talerz z kanapkami na stoliku.
- Mmmm... wygląda apetycznie.
Usiadł ze mną na łóżku i zaczęliśmy zajadać się kolacją. Była przepyszna. Nie wiem, czy to zasługa długiego pobytu na świeżym powietrzu, czy też zdolności kulinarnych Louis' ego. Pewnie jedno i drugie.Gdy skończyliśmy jeść, spojrzałem na Lou.
- Pewnie jesteś wykończony? Idziemy spać?
Po tych słowach, zdałem sobie dopiero sprawę, jaki jestem zmęczony. Przytakująco pokiwałem głową.
- To gdzie mam spać?
- No jak to gdzie? Tutaj. Chyba, że masz coś do dzielenia ze mną łóżka?
- Jasne, że nie.
- Chrapię w nocy.
- Wiem, słyszałem, jak byliśmy w namiocie.
- Wiercę się.
- Ok pójdę spać do salonu.
- Gdzie?! Wracaj mi tu z powrotem!
- Przecież o to ci chodziło.- Udałem urażonego.
- Żartowałem, chciałem zobaczyć twoją reakcję.
- I zobaczyłeś mój tyłek.
- Poniekąd o to mi chodziło. Jest całkiem seksowny.
- Louis!
- No co? Mówię szczerze. Ja rozumiem, że masz kompleksy, ale bez przesady, jak dla mnie jest idealny.
- Czy ty właśnie prawisz mi komplementy?- Zapytałem rumieniąc się.
- Co w tym złego? Harry rumienisz się.
- No i widzisz co zrobiłeś? Przez ciebie rumienię się jak jakaś dziewczyna!
- Ale Harry, to jest słodkie.
- SŁODKIE?! O nie teraz przegiąłeś Lou!- Chwyciłem za poduszkę i zacząłem walić nią po głowie chłopaka. Ten udawał, ze go to nie rusza, ale po chwili wybuchnął śmiechem. Nie przerwałem jednak, swoich tortur., wyładowując tym samym całą moją złość. Lou w pewnym momencie złapał mnie za ręce i unieruchomił je. Odebrał mi moją broń i zaczął swoje tortury. Jego były jeszcze gorsze, ponieważ zaczął mnie łaskotać. Od razu wiedział w którym miejscu przystąpić do ataku.  Zacząłem wierzgać nogami, ale to tylko pogorszyło sprawę. Wszedł na łóżko i usiadł na mnie okrakiem (aut. bez skojarzeń xD) unieruchamiając tym samym całe moje ciało. Nie miałem już pomysłów co zrobić, wiec z niechęcią poddałem się. Obiecałem jednak sobie, że się zemszczę. Wymęczony do granic możliwości poszedłem za Lou do łazienki. Wskazał mi drzwi i podał ręcznik.
- Mogę jeszcze w czymś pomóc? Może umyć ci plecy... albo coś innego?
- LOUIS!
- No co? Chciałem być uprzejmy ale widzę, że gardzisz moją pomocą- Udał obrażonego i zaczął powoli odchodzić.
- Louis!
- Co?
- Poczekaj.
- Ha wiedziałem, że skorzystasz, wiedziałem. Moja intuicja nigdy się nie myli. To co mam ci umyć?
- Louis!
- Co?
- Idź już.
- To się kurwa zdecyduj czego chcesz!
- Przytul mnie i nie gniewaj się.
- Ale pozwolisz mi coś sobie umyć?
- Tak.
- Ok, no to chodź.
Przytulił mnie tak czule, jak nikt inny.
- To co mam ci umyć najpierw?- zapytał kusząco.
- Nie powiedziałem kiedy, ale obiecałem. Przepraszam, nie jestem jeszcze gotowy, ale obiecuję, niedługo...
- Ok- powiedział przybity i poszedł do pokoju.
Nalałem do wanny wody, rozebrałem się i zanurzyłem swoje ciało. Leżałem tak ok. 20 minut, po czym wytarłem się do sucha miękkim ręcznikiem, założyłem bokserki i podkoszulek do spania, umyłem zęby i wyszedłem z łazienki. Gdy dotarłem pod pokój Louis' ego, zawahałem się na chwilę. W końcu lekko zapukałem i wszedłem. Siedział smutny na łóżku, gdy mnie zobaczył, przygarbił się jeszcze mocniej.
- Louis...- zacząłem miękko, ale się nie odezwał.- Lou... przepraszam. - wskoczyłem na łóżko i przytuliłem go od tyłu. Gdy i to nie przyniosło rezultatów, obszedłem go tak, by znaleźć się przodem do jego twarzy. Pochyliłem się powoli i pocałowałem w policzek.
- Czy ty mnie właśnie pocałowałeś?- Tak, jak przypuszczałem, coś w nim drgnęło.
Udałem niewiniątko
- Ja?
- Tak ty Styles.
- Zdawało ci się coś.
- Nic mi się nie zdawało, wiem co czułem. Zrób tak jeszcze raz, to ci wybaczę, że nie skorzystałeś z moich usług mycia.
- Ok.- Pochyliłem się, ale Lou był sprytniejszy. W ostatnim momencie odwrócił głowę tak, że pocałowałem jego usta i zamiast zwykłego cmoka, jakiego się spodziewałem, poczułem przyjemną miękkość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz