środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 19


 

Chcieliśmy wyjść z budynku, ale usłyszeliśmy wołanie.
- Louis Tomlinson i Harry Styles?
Odwróciliśmy się. Jakiś mężczyzna biegł za nami.
- Tak, o co chodzi?
- Zostałem poproszony o zawołanie was. Pan Cowell  chce coś ogłosić.
Spojrzałem na Harry' ego.
- Ciekawe o co chodzi- szepnąłem.
- Pewnie chcą zobaczyć, jak płaczemy- odparł ze złością Harry.
Poszliśmy za mężczyzną. Stało tam jeszcze kilku chłopaków. Stanęliśmy obok i czekaliśmy. Simon zaczął swoją przemowę...
-... i postanowiłem, że połączę was w zespół.
Nie bardzo załapałem o co chodzi, ale Harry był tak szczęśliwy, że wskoczył na mnie. Zaskoczony tym, ledwie utrzymałem równowagę, ale utrzymałem się na nogach. Po chwili dopiero dotarło do mnie znaczenie tych słów. Czyli przechodzimy dalej?! Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Będę z Harry' m w zespole! Pozostali chłopcy też byli bardzo szczęśliwi. Złączyliśmy się w grupowym uścisku. Za kulisami poznaliśmy się. Będę w zespole z Liam' em, Niall' em, Zayn' em no i oczywiście z Harry' m. Wymieniliśmy się  numerami telefonów i ustaliliśmy, że spotkamy się za tydzień w domu ojczyma Harry' ego. Chłopak podał dokładny adres i wytłumaczył jak dojechać. Ustaliliśmy, że stawimy się o 15.00. Pożegnaliśmy się, obiecując, że jeszcze zadzwonimy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Byłem taki szczęśliwy. Nie pomyślałbym nigdy, że będę w boysbandzie. Pozostali wydawali się być w porządku. przez całą drogę gadaliśmy jak najęci. W domu Harry' ego byliśmy ok. 11.00. Jego mama powitała nas gorąco. Przytuliła i wycałowała. Widać było, że przepełniała ją duma. Szkoda, że moja mama nie mogła tego zobaczyć, że ja nie mogłem ujrzeć w jej oczach tej samej dumy, co w oczach mamy Harry' ego...  Byliśmy bardzo zmęczeni, wiec wykąpaliśmy się i chcieliśmy iść spać, lecz co chwilę ciszę przerywał kolejny telefon z gratulacjami. Po jakimś czasie się to skończyło i odpłynęliśmy do krainy słów.
~*~
Rano obudziło mnie lekkie potrząsywanie. Otworzyłem oczy i ujrzałem anioła. Mojego anioła. Stał tam piękny, jak młody bóg, trzymając w ręku tacę z jedzeniem.
- Obiecałem- uśmiechnął się.
Podniosłem się na łokciu.
- Dzień dobry kochanie. Co dziś na śniadanko?
- Nie tak oryginalnie jak u ciebie. Płatki z mlekiem. Lubisz?
- Boże, jak ja dawno nie jadłem płatków z mlekiem. Jasne, że lubię.
Zacząłem zajadać się przygotowanym przez mojego chłopaka śniadaniem. Gdy skończyłem, ubrałem się i zeszliśmy na dół. Przywitałem się z mamą Harry' ego. Postanowiliśmy, że pójdziemy nad jezioro. Wzięliśmy koc i coś do jedzenia. Przebraliśmy się w kąpielówki i wyszliśmy na słońce. Był upalny dzień. Gdy doszliśmy do jeziora, zrzuciliśmy z siebie ubrania i tak, jak poprzednim razem zaczęliśmy się świetnie bawić. Po godzinnym pluskaniu się w wodzie wyszliśmy na ciepły piasek. Harry był tak cholernie seksowny w tych bokserkach... Usiadłem na kocu i szybko owinąłem się ręcznikiem, żeby mój chłopak nie zauważył, że mam problem ze swoim 'przyjacielem'.
- Harry, cholera jasna, zakryj się
- Czemu?
- Bo za bardzo mnie podniecasz...
- Ha ha ha, to dlatego?- Zapytał wskazując głową na owinięte ręcznikiem biodra.
Zarumieniłem się i pokiwałem głową.
- Och Lou.
Rzucił się na koc obok mnie i dyskretnie pocałował.
- Wiesz, czego bym teraz chciał?
- Wiem kochanie, ale nie uważasz, że za tłoczno tutaj?
- Ale ja nie wytrzymam dłużej.
- Masz 2 wyjścia: wracamy do domu i kierunek mój pokój, lub zostajemy tutaj i musisz uzbroić się w cierpliwość, aż do wieczora.
- Wybieram to pierwsze.
- Ok, to zwijaj się.
Poprawiłem ręcznik wokół bioder i złożyłem koc. Pospiesznym krokiem poszliśmy do domu. Rzuciliśmy wszystko w kąt i poszliśmy do pokoju Harry' ego. Usiedliśmy na łóżku i naparłem na jego wargi. Usiadłem mu na kolanach.
- Lou?
- Hmmm?
- Zamknąłeś drzwi?
- Cholera.
Wstałem i zamknąłem drzwi do jego pokoju.
- Nikt nie wejdzie?
- Raczej nie. Mama jest na zakupach, a siostra nie mieszka tu już od roku.
Wróciłem na swoje miejsce na jego kolanach.

Tu się zaczyna +18

 Ponownie miażdżyłem jego usta swoimi, wykonując przy tym delikatne ruchy biodrami. Nasze erekcje ocierały się o siebie, powodując falę przyjemności. Harry położył się na łóżku i pociągnął mnie za sobą.
- Louis/ Wziąłeś coś ze swoich zakupów w aptece?
- Pomyślałem o wszystkim.- Uśmiechnąłem się i opuściłem łóżko, aby po chwili wrócić, trzymając w ręku buteleczkę z lubrykantem. Pokazałem ją Harry' emu.
- Mój ulubiony.
Rzuciłem się na łóżko. Zacząłem całować każdy zakątek jego twarzy. Zjechałem w dół. Zaznaczałem pocałunkami szlak na szyi, obojczyku, torsie. Potem na brzuchu i podbrzuszu. Chwyciłem w zęby gumkę od bokserek i zsunąłem w dół. Rzuciłem za siebie i przejechałem nosem po jego bardzo widocznej już erekcji. Harry jęknął. Uśmiechnąłem się i kontynuowałem, ale po chwili znowu dopadły mnie wątpliwości.
- Harry?
- Hmmm?
- Ale na pewno nikt nam nie wejdzie?
- Louis, kochanie nie martw się, nawet jak mama wróci, to zapuka, a na razie jej nie ma.
- Ok.
Wypuściłem powietrze, dmuchając prosto w jego penisa., powodując tym samym jęk z ust Harry' ego. Liznąłem go językiem. Wycisnąłem trochę żelu i ogrzałem w dłoniach. Rozsmarowałem i wziąłem go w usta. Drażniłem go językiem, słysząc coraz głośniejsze pojękiwania. W końcu Harry przeklnął i doszedł gwałtownie w moich ustach. Położyłem się na nim i całując namiętnie jego rozgrzane wargi, ułożyłem się tak, by nasze penisy ocierały się o siebie. Przeszkadzały mi w tym bokserki, więc szybko się ich pozbyłem. Teraz było idealnie. Harry przeturlał się tak, że znajdował się nade mną. Zaczął wykonywać ruchy biodrami, całując mnie przy tym. Pojękiwałem cicho, czując jego penisa na swoim. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Spojrzałem z dołu na Harry' ego.
- Kto to może być?
- Nie wiem.
- Ale nie zostawisz mnie tu teraz?- Zapytałem przerażony.
- Lou, przecież ty byś tego nie wytrzymał. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie.  Hahahaha no nieważne, pieprzyć to. Wrócił do wykonywanej dotychczas czynności. Potem usiadł na mnie okrakiem i musnął go chłodnymi palcami. Znowu odezwał się dzwonek.
- Cholera jasna! Jak ty dochodziłeś, to nie przerywał ci jakiś pieprzony dzwonek, a jak ja mam dojść, to się kurwa komuś zachciało dzwonić! No szlag by człowieka trafił!- Wykrzyknąłem zbulwersowany (aut. Tak Daga, to właśnie ten słynny bulwers Lou xD)
- Może jednak pójdę sprawdzić o co chodzi?
- I zostawisz mnie tutaj?... Samego?...W takim stanie?...  Dzięki Harry, wiedziałem, że zawsze mogę na ciebie liczyć.
- No dobrze...
Wycisnął żel i rozsmarował. Potem przejechał językiem po całej długości, a na koniec wziął w usta. Zassał się i drażnił go wykonując płynne ruchy językiem i wargami, doprowadzając mnie tym samym na skraj. Jęknąłem i wytrysnąłem w jego usta. Cały drżałem od fali przyjemności. Potem zeszliśmy  na dół, bo przyszła mama Harry' ego. Jakiś czas spędziliśmy w kuchni, rozmawiając z nią.  To bardzo miła i mądra kobieta. Dowiedziałem się wiele o dzieciństwie Harry' ego, z czego on chyba nie był zadowolony, ale jego mamie sprawiało to tyle przyjemności... Gdy kobiecie skończyły się już tematy, grzecznie się pożegnałem i poszliśmy do pokoju Harry' ego i szykowaliśmy się do kąpieli. Ja poszedłem  jako pierwszy. Szybko się umyłem i zawołałem mojego chłopaka. Poczekałem za nim w pokoju, a gdy przyszedł, pocałowałem na dobranoc i okryłem kołdrą jak małe dziecko, a sam ułożyłem się obok i momentalnie zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz