środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 18


Następne dni upłynęły nam bardzo szybko. Stanowczo za szybko. W sobotę rano wyruszyliśmy moim samochodem do domu Harry' ego. Jego dłoń przez całą drogę spoczywała na moim udzie. Nie mogłem skupić się na drodze, ponieważ ciągle myślałem o naszym tygodniowym rozstaniu. Wspominałem nasze wczorajsze, pożegnalne rozrywki, które sobie zapewniliśmy. Harry zauważył, że się uśmiecham.
- O czym myślisz?
- O wczorajszym wieczorze.
Uśmiechnął się na moją odpowiedź.
- Będę za tym tęsknił.
- Tak, ja też.
- Louis?
- Tak?
- Zakręt.
- Ach tak, przepraszam.
Skupiłem się na drodze.
Po chwili przekroczyliśmy granice Holmes Chapel. Z każdą minutą robiliśmy się coraz bardziej przygnębieni. Wjechałem na ulicę, gdzie stał dom Harry' ego. Skręciłem i zaparkowałem. Wysiedliśmy. Mój chłopak dzwonił wczoraj do mamy, aby poinformować ją, że wraca, więc wyszła, by nas powitać. Przytuliła swojego syna, podała mi rękę i zaprosiła do domu. Rozmawialiśmy przy ciepłej jeszcze szarlotce. Gdy już zjedliśmy i opowiedzieliśmy mamie Harry' ego o prawie wszystkim, co robiliśmy u mnie, poszliśmy na chwilę do jego pokoju. Harry usiadł na swoim łóżku i schował twarz w dłoniach. Zająłem miejsce koło niego i objąłem go delikatnie. Odwzajemnił uścisk i gdy odsłonił oczy zobaczyłem, że płacze.
- Curly, kochanie nie płacz.
Otarł łzy ręką.
- Nie płaczę, tylko...
- Tak, oczy ci się pocą.
Uśmiechnąłem się do niego i usiadłem na kolanach. W kącikach jego oczu czaiły się kolejne łzy. Pocałunkiem starłem jedną nie zauważoną przez niego z jego policzka, ale to tylko spowodowało potok kolejnych łez z jego strony. Już nawet nie próbował ich ocierać. Co chwilę muskałem pocałunkami jego policzki.
- Louis, ja nie chcę. Nie zostawiaj mnie, proszę.
- Curly, nie płacz. Wrócę tu za tydzień, a wtedy mi pięknie zaśpiewasz i wygrasz tego X factora.
- Nie Lou, to ty go wygrasz.
- Ja już wygrałem.
- Ja też.
Otarłem ostatnią łzę, która wypłynęła z kącika jego oka i usiadłem mu na kolanach. Pocałowałem namiętnie jego malinowe wargi i całowałem dopóki mnie nie odepchnął.
- Louis, będzie nam jeszcze trudniej, nie przedłużaj tego.
- Tak, masz rację...
Naparłem na jego usta po raz ostatni. Potem wziąłem go za rękę i zeszliśmy na dół. Pożegnałem się z jego mamą i wyszedłem przed dom do samochodu. Harry mnie odprowadził, a na koniec przytulił.
- Do zobaczenia za tydzień Curly.
- Już tęsknię.
- Kocham cię.- wyszeptałem.
Wsiadłem do samochodu i ze łzami w oczach przekręciłem kluczyk i ruszyłem. Słona substancja, która wypływała mi z oczu rozmazywała mi obraz i musiałem co chwilę ją ocierać. Włączyłem radio, chcąc zagłuszyć swoje myśli i odwrócić swoją uwagę od Harry' ego, lecz nie wiele to dało. Starałem się skupić na drodze.  W domu byłem około godziny 19.00, więc wykąpałem się i poszedłem spać.
~*~
Codziennie do siebie dzwoniliśmy i właśnie ten telefon nadawał mojemu życiu sensu przez ten tydzień. Jego głos dawał mi siłę, której tak bardzo potrzebowałem, by zabrać się za próby. Ćwiczyliśmy ostro. W końcu nadszedł ten dzień. Obudziłem się wcześnie rano, ubrałem i zjadłem śniadanie. Spakowałem plecak, bo jak ustaliliśmy z Harry' m, zostaniemy u niego na weekend, a potem wrócimy do mnie. Wziąłem kartkę z tekstem, telefon, pieniądze, klucze od domu i kluczyki do samochodu. Zamknąłem drzwi i wsiadłem do auta. Jechałem dość szybko, ponieważ chciałem już zobaczyć jego cudowną twarz. Po niecałej godzinie byłem na miejscu. Zatrąbiłem i po chwili drzwi się otworzyły. Ujrzałem jego wspaniałą sylwetkę. Pożegnał się z mamą, która wyszła za nim. Pomachałem jej i uśmiechnąłem się. Harry był coraz bliżej. Już mogłem dostrzec jego cudowne, zielone tęczówki. W końcu otworzył drzwiczki od strony pasażera i wsiadł. Jego twarz rozświetlił jeszcze szerszy uśmiech, przez co dołeczki na jego policzkach pogłębiły się.
- Cześć kochanie.
- Dzień dobry Curly... Pozwól, że pocałujemy się za chwilę- dodałem szybko, bo chłopak zaczął się do mnie przybliżać. Spojrzałem wymownie w stronę domu, gdzie nadal stała jego mama.
- Ach tak, jasne. Tylko się pospiesz, Bo już dłużej nie wytrzymam.
Pomachaliśmy ostatni raz jego rodzicielce i ostro wcisnąłem pedał gazu. Skręciłem w lewo i po chwili zatrzymałem się na poboczu w cieniu drzew. Przesiadłem się ze swojego miejsca na kolana Harry' ego. Naparłem na jego cudownie miękkie usta i całowałem z taką pasją, że po chwili obojgu zabrakło powietrza.
- Nawet nie wiesz, jak tęskniłem za twoimi ustami- wydyszał Harry.
- Wiem, bo ja tęskniłem tak samo za twoimi.
Pocałowałem go jeszcze raz i wróciłem na swoje miejsce. Ruszyłem w dalszą trasę, całą drogę trzymając rękę Harry' ego w swojej dłoni. Na miejscu byliśmy 20 minut przed czasem, więc udaliśmy się do toalety, aby w spokoju się przygotować. Zacząłem odczuwać pierwsze objawy stresu. Moje ręce drżały, rozbolał mnie brzuch. Rozgrzałem struny głosowe. Harry robił to samo. Nie pytałem go o to, co zaśpiewa, ponieważ już kilka razy przez telefon zastrzegał, że mi nie powie. To ma być niespodzianka. Potem udaliśmy się do sali dla uczestników. Usiedliśmy obok siebie na kanapie i czekaliśmy. Coraz bardziej się denerwowałem. W końcu nadszedł najgorszy moment. Przyszła kobieta i wywołała nazwisko Harry' ego. Ścisnąłem delikatnie jego rękę, aby dodać mu otuchy. Wstając zachwiał się lekko, ale utrzymał się na nogach. Odprowadziłem go wzrokiem, a gdy zniknął za kulisami, poszedłem w tamtą stronę. Schowałem się tak, by nikt mnie nie zobaczył i czekałem. Odbywał rutynową rozmowę z jurorami i w końcu zaczął śpiewać.  ~Boże jaki on ma niesamowity głos.~  Jurorzy podziękowali mu za występ i zszedł ze sceny. Pochwyciłem go w ramiona i obróciłem wokół własnej osi.
- Byłeś niesamowity- szepnąłem mu do ucha.
- Louis Tomlinson- Usłyszałem.
Znowu poczułem ból brzucha i zakręciło mi się w głowie. Przez występ Harry' ego choć na chwilę zapomniałem o nerwach. Teraz musiałem tam wyjść i zaśpiewać.
- Powodzenia.- szepnął Harry i mnie przytulił.
Na miękkich nogach wszedłem na scenę. Przywołałem na twarz uśmiech i zacząłem rozmowę. Na pytania odpowiadałem automatycznie, nie zastanawiając się za bardzo. Myślałem tylko o tym, żeby nie zemdleć. Po chwili usłyszałem dźwięki muzyki i zacząłem śpiewać. Starałem się dać z siebie wszystko. Dla Harry' ego. Nie śpiewałem dla siebie, ani dla tych wszystkich ludzi, którzy na mnie patrzyli, ale właśnie dla niego. Skończyłem piosenkę ze łzami w oczach. ~ No nie Louis, nie możesz się teraz rozpłakać.~ Zacząłem szybko mrugać powiekami, aby osuszyć oczy. Wysłuchałem jurorów i zszedłem ze sceny. Wpadłem prosto w ramiona Harry' ego. Wyniki miały być za godzinę, więc postanowiliśmy popatrzeć na występy pozostałych uczestników. Siedzieliśmy w wielkim stresie. W końcu zaproszono wszystkich uczestników na scenę. W napięciu czekaliśmy na nazwiska osób, które przechodzą dalej. Zaczęto czytać listę. Znowu zrobiło mi się słabo. Nie liczyłem na to, że przejdę, ale Harry? On musiał to wygrać. W końcu padło ostatnie nazwisko. Spojrzałem na Harry' ego, a ten tylko spuścił głowę. Zeszliśmy ze sceny za pozostałymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz