środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 24


 

Na drugi dzień spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Holmes Chapel, aby mieć  bliżej do szpitala. Louis podwiózł mnie pod dom, abym zostawił torby i zawiózł prosto do Gemmy. Mama już tam czekała. Przywitaliśmy się z nią i ruszyliśmy wzdłuż korytarza, w kierunku sali, gdzie leżała dziewczyna. Mój chłopak skierował się w stronę krzeseł, ale nie pozwoliłem mu tam pójść. Złapałem jego rękę.
- Louis, chodź tam ze mną.
Razem weszliśmy do pomieszczenia. Niebieskooki usiadł na taborecie i posadził mnie sobie na kolanach. Spojrzałem na Gemmę i znowu dopadły mnie wyrzuty sumienia.
- To moja wina- rzuciłem cicho.
- Słucham? Harry ty się chyba nie obwiniasz o to, co się stało?
- Właśnie to robię Louis. Gdybym jej tak nie zaniedbywał, nie leżałaby tu teraz.
- Harry! Natychmiast przestań! To nie twoja wina. Nie możesz się obwiniać o to, że nie było cię przy niej akurat wtedy. to, że jakiś idiota nie umie jeździć to też twoja wina?!
- Ale...
- Nie, przestań!
Wziąłem siostrę za rękę i tępo wpatrywałem się w jej twarz. Louis delikatnie gładził moje plecy, a jego oddech uspokajał mnie. Gdybym przyszedł tu sam-już dawno wybiegłbym z tej sali z płaczem.
- Harry?
- Tak Lou?
- Myślałeś o tym, żeby ujawnić się rodzicom?
- Tak...
- I co?
- Nie wiem jak to przyjmą...
- Twoja mama i tak  się niedługo domyśli, albo już wie...
- Tak, ale boję się Louis. Boję się tego jak to przyjmie... że wychowała syna ... ugh.. geja...
- Ona cię kocha... Im szybciej tym lepiej. Ukrywamy się już prawie rok.
- Dobrze zróbmy to- Wstałem i pocałowałem siostrę w policzek- Albo nie... czekaj... Możemy to powiedzieć jak Gemma się obudzi?
- Dlaczego?
- Chcę, żeby ona wiedziała o tym pierwsza... i może jakoś... wybadała sytuację?
- Ok, poczekajmy.
- Mam nadzieję, że nie długo.
- Tak, ja też.

~*~

 Tydzień po tej rozmowie Gemma w końcu się obudziła. Zrobiła to, gdy akurat byliśmy przy niej. Ze szczęścia łzy pociekły mi po policzkach, a ona słabo ścisnęła moją dłoń. Po kolejnym tygodniu wyszła ze szpitala. Była jeszcze trochę osłabiona i musiała chodzić o kulach, ponieważ jej noga w gipsie nie pozwalała na swobodne poruszanie się. Jednak szybko wracała do formy. Byliśmy  cały czas  w moim  rodzinnym domu. Opiekowaliśmy się dziewczyną, jak tylko potrafiliśmy najlepiej. Byliśmy na każdą jej zachciankę, ale należało jej się. W końcu przez tyle czasu ją zaniedbywałem. Z każdym dniem czuła się coraz lepiej. W końcu postanowiliśmy wspólnie powiedzieć jej  o naszym związku. Siedzieliśmy na kanapie przed telewizorem. Mama wyszła na duże zakupy, więc mieliśmy chwilę czasu. Spojrzałem na Louis' ego i zacząłem.
- Gemma...?
- Hmmm?
- Chciałbym... chcielibyśmy ci coś powiedzieć...
- Więc słucham.
- No więc... Umm...- ponownie spojrzałem na mojego chłopaka.
- No wyduś to z siebie Harry.
- No więc ja... zakochałem się...
Przeniosła w końcu wzrok sprzed telewizora na mnie.
- No nareszcie! Tak się cieszę. Kim jest ta szczęściara?... Chwileczkę... Chcielibyśmy?-spojrzała mi głęboko w oczy, a ja się zarumieniłem.- Harry?... chcielibyśmy? Przeniosła wzrok na Louis' ego.- Harry?... Ty jesteś z Louis' em prawda? Tak jesteś z Louis' em! Wiedziałam! Haha wiedziałam!
Spojrzałem na niebieskookiego. Wyglądał na zdziwionego. Chyba nie spodziewał się takiej reakcji.
- Tak, jesteśmy razem- powiedziałem ostrożnie.
- Harry, spokojnie, nie mam nic przeciwko, gratuluję ci. Louis to chyba dobry materiał na chłopaka. Tylko... ostrożnie z jego tyłkiem. Jak zrobisz mu krzywdę, to nie ręczę za siebię. Ma zbyt zgrabną dupę, żeby go bolała.
- Gemma!
- No co?
Louis wyglądał na nieco zdezorintowanego. Chyba nie do końca ogarniał nowopowstałą sytuację.
- Pieprzyliście się już?
- Gemma!
- No co?! Chcę wiedzieć, co mój najdroższy braciszek robi gdy nie śpi. Czemu zrywa noce i ma potem takie wory pod oczami, które tak niekorzystnie wpływają na jego słodką twarz, której skóra jest gładka jak pupcia niemowlaka i  nie jest naruszona żadną skazą TYLKO TYMI WORAMI!!!
Zarumieniłem się.
- Skończyłaś? Gemma masz okres? Kurcze jak ty nerwowa jesteś.
Teraz to ona przybrała odcień czerwieni na twarzy.
- Nie twoja sprawa- burknęła.
- No w sumie racja...
- Kto jeszcze wie?
- Tylko chłopcy z zespołu.
- A chcecie powiedzieć komuś jeszcze?
- No i właśnie tu jest problem. Boję się reakcji mamy i czy mogłabyś...
- ...Wybadać jakie zdanie ma na temat homo? Nie ma sprawy, ale ona już się domyśla. Ciągle przebywasz z Louis' em . Widziała jak trzymacie się za ręce, jak na siebie patrzycie i się przytulacie. Ona nie jest głupia. Trzy dni temu  pytała mi się, czy wiem coś na ten temat.
- Chyba nie jest zbyt szczęśliwa tym, ze jej syn jest gejem...
- Z tego co zauważyłam, to albo nie ma nic przeciwko, albo dobrze to ukrywa. Chcecie jej powiedzieć dzisiaj?
- Jeśli nie opuści mnie odwaga, to tak.
- Ok. Trzymam kciuki.
- Dzięki Gemm. Kocham cię.
- Nie ma za co.
Uścisnąłem ją i pocałowałem w policzek.
- A ty Louis nie przytulisz mnie?
No dosłownie szczęka mi opadła. Jej zmiana nastrojów mnie powalała. Chyba naprawdę miała ten okres.
- Nie byłem pewny, czy chcesz być przytulona przez chłopaka swojego brata, który nie dba o jego tyłek.
- No jasne, że chcę. To nie ma znaczenia. Jeśli Harry jest przy tobie szczęśliwy... a jego tyłek trochę obolały- Zachichotała.
Louis wstał i objął ją mocno.
- Dziękuję.
- Nie ma za co.
Cmoknął ją w policzek.
- Louis w tym momencie jestem zazdrosny.
- Ja też byłem... jestem za każdym razem jak przytulasz jakieś mażące się fanki i robisz sobie z nimi zdjęcia.
- A ty jak gwałciłeś Niall'a, bo ci zeżarł wszystkie marchewki, to było dobrze?
- A ty przytuliłeś Zayn'a, patrząc przy tym bezczelnie na mnie uśmiechałeś się jak idiota.
- A ty pocałowałeś Liam'a.
- I to był błąd, bo oberwałem potem w twarz i mnie bolało, a ty nawet nie chciałeś przynieść mi lodu. Zresztą byłem pijany.
- A ty...
- SKOŃCZYCIE W KOŃCU, czy mam wam obu pomóc zamknąć te gęby?!
- Nie musisz.
- To świetnie... Mama idzie. Życzę powodzenia- wstała ii sięgnęła po kule.
- Ta dzięki, przyda się.
Uśmiechnęła się i pokuśtykała do swojego pokoju.
Sekundę później usłyszeliśmy zgrzytanie klucza w drzwiach. Jak ona to robi?  Poczułem tremę, ponieważ bałem się  wyznać prawdę mamie. Spojrzałem na Louis' ego. Złapał mnie za rękę i mocno ścisnął.
- Będzie dobrze- szepnął.
Przełknąłem ślinę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz