środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 13


*Perspektywa Louis' ego*

 

Obudziłem się rano. Obok na materacu wyczułem czyjąś  sylwetkę. Poderwałem  się nagle z miejsca i spojrzałem na leżącego obok chłopaka. Wszystkie wydarzenia z wczorajszego wieczora przemknęły mi przez głowę. Uśmiechnąłem się na te wspomnienia. Przyglądałem się Harry' emu przez chwilę. Wpadłem na pomysł aby zrobić mu niespodziankę zanim się obudzi. Wyskoczyłem z łóżka i szybko zszedłem na dół do kuchni. Wyciągnąłem potrzebne produkty i zacząłem przygotowywać śniadanie. Za cel postanowiłem sobie naleśniki z syropem klonowym. Wyszły znakomicie. Obficie polałem słodkim płynem, położyłem na stylowej tacy, nalałem kawy z expressu do filiżanki. Spojrzałem krytycznym okiem na swoje dzieło. Czegoś tu brakowało. Chwyciłem nożyczki i wybiegłem na dwór. Uciąłem jedną różę z krzaka , który rósł przy wejściu i wstawiłem do małego wazoniku, który umieściłem na tacy. Wziąłem ją na górę. Otwierając nogą drzwi, zauważyłem, że Harry jeszcze śpi. Położyłem śniadanie na szafce nocnej obok łóżka i usiadłem przy Harry' m. Nawet nie drgnął. Zacząłem nim delikatnie potrząsać, ale nie reagował. Zdenerwowałem się i zrzuciłem kołdrę z łóżka. Okazało się, że chłopak był w nią owinięty. Spadł z wielkim łomotem na podłogę.
- Aaaa! Co do cholery?!
Tarzałem się ze śmiechu, widząc jego zdezorientowaną minę.
- Co się śmiejesz? Mogłem sobie coś złamać! To nie było smieszne1
Teraz wyglądał jeszcze zabawniej: zdezorientowany, zły i chyba głodny. Przypomniałem sobie o zrobionym przeze mnie posiłku.
- Oj nie gniewaj się już, zrobiłem ci śniadanie.- Powiedziałem podając mu tacę z jedzeniem.
Twarz mu złagodniała. Rozczulił się.
- Ojejku, dziękuję Lou.
- Nie ma za co. W końcu jesteś moim gościem.
- Lou, podejdź tu na chwilę...
Podszedłem nie wiedząc czego się spodziewać.
- Nachyl się.
Zrobiłem, co kazał i poczułem jego usta na swoich.
- Kocham cię Louis.
- Też cię kocham- Odwzajemniłem pocałunek. - Zjedz w końcu to śniadanie, bo ostygnie.
- Jasne- Zaczął zajadać się naleśnikami.
Gdy skończył, znowu przysunął się do mnie i pocałował.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za śniadanie i za to, że jesteś.
- Nie ma sprawy.
Teraz zaczęliśmy się całować jeszcze namiętniej. Czułem w ustach słodki smak syropu. W końcu ciężko dysząc odkleiliśmy się od siebie.
- To co teraz robimy?
- A na co masz ochotę?
- Hmm... To może najpierw się ubierzmy, a potem pójdziemy do ogrodu?
- Ok.
Bez skrępowania zdjąłem koszulkę i zamieniłem ją na bluzę od mojego ulubionego dresu. Założyłem też spodnie od kompletu i wyczekująco spojrzałem na Harry' ego. Ten wstał, podszedł do swojej torby, chwilę poszperał i... wyjął taki sam dres. Szybko się w niego przebrał i cały czas szczerząc się, podszedł do mnie i przytulił. Odwzajemniłem uścisk i pocałowałem go czule w czoło. Uśmiechnął się jeszcze mocniej i delikatnym ruchem odgarnął mi grzywkę z czoła.
- To co idziemy do tego ogrodu?
- No to idziemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz