środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 20



Po dwóch dniach pojechaliśmy do mnie tak, jak ustaliliśmy wcześniej. Spędziliśmy miło te kilka dni.

~*~

Sobota nadeszła  bardzo szybko. Wstaliśmy wcześnie rano i wyjechaliśmy. Harry stwierdził, że musimy tam być dużo wcześniej przed chłopakami, bo jest trochę roboty. Był ciepły i słoneczny dzień. Trasę pokonaliśmy w szybkim tempie. Harry mówił mi gdzie mam jechać, bo droga była bardzo skomplikowana. Miałem nadzieję, że chłopcy dadzą radę dojechać. Po dwóch godzinach byliśmy na miejscu. Weszliśmy do domu i zaczęliśmy przygotowania. W czasie gdy ja odkurzałem, Harry wybrał się na zakupy, by uzupełnić pustą lodówkę. Niall zastrzegał, że jak nie będzie jedzenia, to on się wynosi. Oczywiście w żartach, ale woleliśmy nie ryzykować. Potem pościeliliśmy łóżka we wszystkich sypialniach i przygotowaliśmy miejsce na ognisko oraz krzesła. Punktualnie o 15.00 stawił się Liam. Chwilę później pojawił się Zayn. W czasie gdy czekaliśmy na Niall' a chłopcy wybierali sobie sypialnie. W końcu zjawił się blondyn. Ulokowaliśmy go w trzeciej "pozostałej" sypialni, a ja i Harry zajęliśmy czwartą. Była jeszcze jedna, ale nie pokazywaliśmy jej chłopakom. Ustaliliśmy, że powiemy im, że są tylko 4, żeby nie było podejrzeń. I tak prędzej czy później się dowiedzą o nas, ale nie chcieliśmy im tak na wstępie wyjeżdżać z naszym związkiem.
Przygotowaliśmy kiełbaski i pianki na ognisko i rozpaliliśmy je.Niall bardzo się ucieszył. Chyba na prawdę myślał, że będzie tu głodował. Zgromadziliśmy się wokół ognia. Irlandczyk wspaniałomyślnie wziął ze sobą gitarę. Śpiewaliśmy i bardzo dużo rozmawialiśmy. Dowiedzieliśmy się o sobie wielu różnych rzeczy. Zaczęło się ściemniać, a my nadal bawiliśmy się w najlepsze. Graliśmy w nogę, a gdy już kompletnie nic nie było widać, usiedliśmy ponownie w kręgu i mówiliśmy o planach na przyszłość, swoich oczekiwaniach i tego typu sprawach. My z Harry' m ciągle kierowaliśmy na siebie wzrok. Potem rozmowa przeistoczyła się w opowiadanie kawałów  i żarty, a jeszcze później w opowieści o duchach. Najlepiej opowiadał Niall. Aż mi ciarki przeszły po plecach. Harry dyskretnie się do mnie przysunął i złapał za rękę. Obaj mieliśmy koce, więc nikt nie zauważył tej drobnej czułości między nami. Po kilku godzinach siedzenia bez ruchu, pomimo małej odległości  od ogniska, zrobiło się bardzo zimno. Liam zarządził, że idziemy do domu. Harry zaoferował, że posprzątamy po ognisku, więc chłopcy zostawili nas samych. Gdy drzwi się zamknęły przysunąłem się jeszcze bliżej mojego chłopaka.
- I co o nich sądzisz?
- Jak dla mnie są w porządku. Myślę, że nie będziemy mieć ze sobą specjalnych problemów i szybko się zaprzyjaźnimy.
- Powiemy im o nas?
- Teraz?
- No za jakiś czas.
- Sami się domyślą, o ile już się nie zorientowali.
- Jak myślisz, zaakceptują to?
- Nie wiem, zobaczymy.
Wstaliśmy i schowaliśmy krzesła do garażu, żeby nie zmokły w razie gdyby padało i zalaliśmy wodą dogasające już ognisko. Weszliśmy do domu i udaliśmy się do swojej sypialni. Harry poszedł pierwszy się wykąpać, a ja wszedłem zaraz po nim. Mieliśmy ochotę na wspólny prysznic, ale widok dwóch chłopaków wchodzących  razem do łazienki mógłby źle wpłynąć na psychikę pozostałej trójki. Gdy wychodziłem z łazienki zauważyłem Liam'a. Ruszyłem biegiem do drzwi sypialni, ale nie byłem pewien, czy udało mi się uciec przed jego wzrokiem. Po kąpieli miałem jeszcze mokre stopy i z wielkim ślizgiem wpadłem do pokoju. Wyłożyłem się tuż przed łóżkiem, na którym siedział Harry. Zaczął chichotać, co po chwili przerodziło się w kompletną głupawkę.
- Z czego się śmiejesz. Mogłem sobie coś zrobić.
- Co ty tam ducha zobaczyłeś?- Wydusił pomiędzy kolejnymi atakami śmiechu.
- Nie, Liam'a. - Moja odpowiedź spowodowała jeszcze silniejszą głupawkę.
Jego śmiech był zaraźliwy i po chwili tarzaliśmy się razem po łóżku złączeni w uścisku.

~*~

Rano obudziło mnie głośne pukanie do drzwi.
- Idziecie na śniadanie?
- Szturchnąłem Harry’ ego, żeby wstał i się ogarnął, albo chociaż przykrył, a sam w błyskawicznym tempie  założyłem spodnie od dresu i  koszulkę. Otworzyłem drzwi za którymi stał nie kto inny jak Liam.
- Cześć
- Dzień dobry- Uśmiechnąłem się.
- Idziecie na śniadanie?
- Jasne. Harry zaraz do nas dołączy.
Zamknąłem drzwi i ruszyłem za chłopakiem do kuchni, gdzie pachniało bardzo smakowicie. Zaburczało mi w brzuchu.  Usiadłem do stołu przy pustym talerzu, który po chwili napełnił mi Niall.
- Co to?- Spytałem z zaciekawieniem.
- Tradycyjne irlandzkie śniadanie, spróbuj, nie otrujesz się- Uśmiechnął się i klepnął mnie po przyjacielsku w ramię.

Zayn był chyba w łazience, a Liam chrząknął i wyszedł z kuchni, więc zostałem tylko z Niall’ em.
- I jak, smakuje ci?
- Tak, jest pyszne- pochwaliłem.
- Jesteście razem?
- Cco?- zakrztusiłem się, rumieniąc jednocześnie.
Popukał mnie po plecach.
- No ty i Harry. Jesteście razem?
Krztusząc się rozważałem różne opcje wybrnięcia z tej sytuacji i wybrałem najlepszą moim zdaniem.
- Dlaczego tak sądzisz?- grałem na czas.
Teraz to on się zarumienił.
- No wiesz, odkąd tylko was zobaczyliśmy, trzymacie się razem. Do tego Liam wczoraj widział jak po kąpieli wbiegałeś do sypialni, do której wcześniej wchodził Harry, a wiem, że była jeszcze jedna wolna. W nocy wasz śmiech było słychać w całym domu.
Teraz nie wiedziałem, czy powiedzieć prawdę, czy ściemniać, że się przyjaźnimy i wszystko dokładnie omówić z Harry’ m. Dalej stosowałem moją wcześniej obraną taktykę.
- Wczoraj śmialiśmy się, to znaczy Harry śmiał się z mojego upadku, bo poślizgnąłem się w pokoju, a jego głupawka jest tak zaraźliwa, że potem śmiałem się razem z nim... Niall, ty chyba nie myślałeś, że my… No wiesz…
Zarumienił się.
- Och Niall, spokojnie, nie narazilibyśmy was na taka traumę.
- Czyli jesteście razem?
- Tak, jesteśmy razem- powiedział Harry, wchodząc do kuchni.
Niall spojrzał na mnie. Potwierdziłem skinięciem głowy i spuściłem wzrok.
- Nie jest to problem dla was? Nie jesteście tymi pieprzonymi homofobami, jak większość ludzi? Jeśli nie chcecie mieć w zespole gejów, powiedzcie, po prostu odejdziemy.
- Nie ma mowy. Zostajecie. Jasne, że was zaakceptujemy. Jesteśmy tolerancyjni. Po prostu Liam kazał mi z wami porozmawiać, żeby dowiedzieć się czy to prawda.
~Znowu ten pieprzony Liam~ przeleciało mi przez myśl.
- A sam nie mógł tego zrobić tylko ciebie prosi?
- Nie wiem, kazał mi z wami porozmawiać, to rozmawiam. Absolutnie nie mamy nic przeciwko waszemu związku, tylko na występach i przed kamerami starajcie się to ukrywać.
- Jasne, dziękujemy za akceptację.
- Nie macie za co dziękować, to naturalna sprawa. Zresztą tworzymy jeden zespół. Jesteśmy przyjaciółmi, jednością. Zaakceptowalibyśmy was nawet jakbyście mieli trzecie oko- Zaśmiał się.
Przytuliliśmy go, a potem Liam’ a, który czaił się za drzwiami i podsłuchiwał.  Zayn też był wtajemniczony w tą sytuację, bo gdy wyszedł z łazienki, wyszeptał do Liam’ a pytanie o rezultaty rozmowy Niall’ a z nami. Wtedy chłopak się uśmiechnął i opowiedział o wszystkim, co udało mu się podsłuchać, a my czasami wtrącaliśmy swoje zdania. Cieszyliśmy się, że chłopcy tak chętnie zaakceptowali nasz związek i nie robili z nas problemu dla zespołu. Wręcz przeciwnie. Życzyli nam wszystkiego najlepszego.  Później trochę pośpiewaliśmy i poszliśmy  na spacer. Tak mijały kolejne dni. Dużo ćwiczyliśmy, ale też z każdym dniem lepiej się poznawaliśmy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz