środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 6


*Perspektywa Harry' ego*

Poszedłem do swojego pokoju. Włączyłem laptopa i zalogowałem się na Facebook' a. Zobaczyłem, że mam nowe zaproszenie do znajomych. Kliknąłem, aby sprawdzić od kogo i prawie spadłem z krzesła. natychmiast przyjąłem i wszedłem na profil Louis' ego. Przejrzałem wszystkie jego zdjęcia. ~Boże, jaki on piękny~ i znowu te motylki w brzuchu. Teraz nie mam już wątpliwości, co do mojej orientacji. Naprawdę jestem gejem, bo normalny heteroseksualny, nastoletni chłopak nie podnieca się innym chłopakiem. Chciałbym z nim być. Zamierzałem do niego napisać, ale uświadomiłem sobie, że nie mam pojęcia jak zacząć. Pobrałem jego zdjęcia na komputer i wydrukowałem jedno. W szafie znalazłem jakąś ramkę i wprawiłem w nią wydruk. Włożyłem zdjęcie pod poduszkę, aby mama nie zobaczyła, wyłączyłem laptopa i poszedłem wziąć prysznic. Chłodna woda to to, czego mi było trzeba. Od razu poczułem się lepiej. Wyszedłem zadowolony z łazienki i skierowałem się do kuchni, gdzie jak przypuszczałem była mama. Nie myliłem się. Powiedziałem jej dobranoc i pocałowałem w policzek. Poszedłem na górę z zamiarem położenia się i wypoczęcia po ciężkim, ale chyba najszczęśliwszym dniu w moim życiu. Wyjąłem ramkę spod poduszki i pocałowałem Louis' ego prosto w usta. ~ Harry, jesteś pojebany. ~ Zamknąłem oczy i próbowałem zasnąć. Nie mogłem. Co chwilę mózg nadsyłał mi obrazy Louis' ego: jego oczy, usta...  Do spotkania zostało jeszcze kilka dni. Nie mogłem się doczekać, choć nie wiedziałem co moglibyśmy robić w tak nudnym miasteczku jak to. Postanowiłem nie zaprzątać sobie tym na razie głowy, coś się wymyśli. Skupiłem się na zaśnięciu. Z braku pomysłów na przyspieszenie go zacząłem liczyć owce. Pomogło. Przy 369 odpłynąłem. Śnił mi się oczywiście nie kto inny jak niebieskooki chłopak. Całowałem go. Nie ramkę ze zdjęciem, ale jego prawdziwe, boskie usta. Obudziłem się nad ranem z uczuciem błogości. ~ Może ten sen jest proroczy? ~  Miałem taką nadzieję, bo naprawdę tego pragnąłem.

*perspektywa Louis' ego*


Obudziło mnie zimno. Uświadomiłem sobie, że jestem na werandzie, z laptopem na kolanach. Ostrożnie wstałem i poruszałem nogami, aby krew zaczęła lepiej krążyć. Strasznie ścierpłem. Wziąłem laptopa pod pachę i wszedłem do domu. Ruszyłem prosto do swojego łóżka. Choć byłem bardzo zmęczony po ciężkim, ale chyba najlepszym dniu w moim życiu, nie mogłem zasnąć. Długo myślałem o Harry' m. Postanowiłem, że jutro do niego zadzwonię, pod pretekstem zapytania się na którą mam przyjechać w piątek i czy to wogóle  nadal aktualne. Ale najbardziej pragnąłem znowu usłyszeć jego cudowny głos i śmiech. Z takim postanowieniem zasnąłem. Śniło mi się, że go całuję. Gdy się obudziłem, długo myślałem o tym śnie. Wierzyłem, że to przepowiednia tego, co wydarzy się w weekend. Naprawdę tego chciałem. Miałem nadzieję, że on też. Jeśli nie... Poczułem się dziwnie, co ja sobie wyobrażam. Przecież on traktował mnie wyłącznie jak przyjaciela. Nic nie wskazywało na to, że może być gejem. Ale z drugiej strony... Przed przesłuchaniem tak mi się przyglądał.... I w łazience, wydawało mi się, że trącił mnie specjalnie...  Ubrałem się szybko, zjadłem śniadanie i wziąłem telefon w dłoń, aby zrealizować swoje wczorajsze postanowienie. Wybrałem numer Harry' ego, ale przed wciśnięciem przycisku połączenia, zawahałem się. Policzyłem do dziesięciu, biorąc przy tym głębokie wdechy i zrobiłem to. Już po pierwszym sygnale, usłyszałem wypowiedziane cudownym głosem:
- Halo?
- Cześć Harry, z tej strony Louis.
- Louis?! Cześć, jak tam, wszystko ok?
- Tak, dzwonię, aby zapytać czy piątek nadal aktualny.
- Jasne, dlaczego miałbym zmienić zdanie?
- Nie wiem, tak się tylko upewniam. To na którą mam być?
- Na którą ci pasuje. Ja całe popołudnie jestem w domu i czekam na ciebie.
- Ok.  Może być 16.00?
- Tak. Trafisz?
- Mam nadzieję. Jak się zgubię, to zadzwonię, ale myślę, że GPS mnie nie zawiedzie.
- Ok.
- No... to do zobaczenia.
- Tak, do zobaczenia...
Ze szczęścia zacząłem skakać po łóżku i wydawać różne odgłosy.
- Louis?... Wszystko w porządku?
~  O kurwa, nie rozłączyłem się  ~
- Tak, Tylko poparzyłem sobie rękę, bo właśnie robiłem herbatę - lepsze wytłumaczenie nie przyszło mi do głowy.
- Włóż szybko do zimnej wody.
- Ok, pa
- Pa.
Teraz wcisnąłem przycisk kończący rozmowę. Jaki wstyd, miałem nadzieję, że uwierzył w moje wytłumaczenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz