środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 26


Westchnąłem.
-Tak, jesteśmy razem.
Zacisnęła zęby, a z oczu ponownie pociekły jej łzy. Wytarła je gniewnie dłonią, a mojej uwadze nie uszły czerwone ślady krwi na niej. Chwyciłem jej rękę i spostrzegłem nacięcia. Na szczęście nie były zbyt głębokie. Odgiąłem brzeg kołdry, pod który coś chowała, gdy wchodziłem. No tak, żyletka.
- Lottie, co się stało? Dlaczego to zrobiłaś?
- Nie twoja sprawa- rzuciła ostro.
- Proszę powiedz...
- Nie musisz tego wiedzieć.
- Muszę, jestem twoim bratem i miałem się tobą opiekować.
- Nie potrzebuję niańki.
- Ale potrzebujesz pomocy! Lottie, zrozum to w końcu!
- Już i tak wszystko spieprzyłeś.
- Czym?
- Tym, że jesteś gejem!
- Masz coś do  gejów?- Zapytałem zdziwiony. Moja siostra była zawsze tolerancyjna.
- Idź już.
- Jak pójdę, to znowu się potniesz?
- Nie twoja sprawa. Wyjdź!
- Nie wyjdę, dopóki nie powiesz mi dlaczego to zrobiłaś- wskazałem głową na krwawe ślady na jej nadgarstkach.
- Będziesz musiał.
- Oddaj żyletkę.
- Wypierdalaj!
- Sięgnąłem w stronę leżącego przedmiotu w tym samym momencie, co dziewczyna. Jednak byłem szybszy. Zabrałem ją i wyszedłem rzucając na odchodnym:
- Jak będziesz chciała mi powiedzieć, jestem do twojej dyspozycji.
Schowałem żyletkę do kieszeni i zszedłem do kuchni. Harry prowadził uprzejmą pogawędkę z moją babcią. Gdy wszedłem, spojrzał na mnie, a jego szmaragdowe tęczówki  zachwyciły mnie tak, że na chwilę zapomniałem kim jestem, tylko utonąłem w ich głębi. Po chwili otrząsnąłem się z chwilowego zamroczenia umysłu i usiadłem obok mojego chłopaka. Spostrzegłem na stole coś, co mnie bardzo uszczęśliwiło po niemiłej rozmowie z Lottie.
- O ciasto marchewkowe!- wykrzyknąłem radośnie i z miejsca nałożyłem sobie na talerz trzy kawałki.
Babcia uśmiechnęła się i przeprosiła na chwilę wychodząc po coś do swojej sypialni. Mogliśmy więc chwilę porozmawiać. Harry wziął moją rękę w swoje duże dłonie, ale zamiast ją objąć i trzymać w uścisku jak to miał w zwyczaju, przybliżył do swojej twarzy.
- Co ci się stało?- Zapytał zmartwiony dotykając  świeżej rany. Spojrzałem na miejsce, po którym przejechał palcem.
- Cholera. Lottie się pocięła i zabierając jej żyletkę musiałem się zranić.
- Dlaczego to zrobiła?- spytał nic nie rozumiejąc.
- Nie wiem. Nie chciała mi powiedzieć. Była strasznie zła, płakała i wywaliła mnie z pokoju.
- Ciekawe co jej się stało.
- Pytała czy jesteśmy razem i powiedział, że wszystko spieprzyłem.
Harry głęboko się zamyślił, a ja dołączyłem do niego. Po 5 minutach spędzonych na intensywnym główkowaniu, w końcu coś mi przyszło do głowy.
- Mam!- Wykrzyknąłem tak, że aż mój chłopak podskoczył.
- Co?
- Ona się w tobie zakochała!
- Co?
- no tak. Posłuchaj. Miała nadzieję, że  może będziecie kiedyś razem, ale jak zobaczyła, że się całowaliśmy, zrozumiała, ze jesteś gejem i nic z tego nie będzie. Nastolatki bardzo przeżywają pierwsze miłości, a ona jest bardzo wrażliwa.
- Może powinienem z nią porozmawiać?
- Właśnie zastanawiam się, kto powinien to zrobić. Może chodźmy tam razem?
- To tylko pogorszy sprawę.
- Dobra, to ty idź spróbować.
- Ok. Życz mi powodzenia.
- Trzymam kciuki. Drugi pokój o lewej.
Pocałował mnie przelotnie i ruszył na górę. Przez cały czas siedziałem jak na szpilkach wyczekując powrotu swojego chłopaka. Po dziesięciu minutach, gdy już zamierzałem wstać i pójść zobaczyć czy się tam nie pozabijali, usłyszałem kroki. Usiadłem z powrotem. To nie były kroki jednej osoby, a dwóch, po czym do kuchni wszedł Harry, a za nim nieśmiało podążała moja siostra. Minę miała skruszoną. Podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach.
- Przepraszam, to było głupie.- powiedział cicho, nie patrząc mi w oczy.
- Masz rację, to było bardzo głupie.
- Ale ja już nie wiedziałam, co mam robić. To był dla mnie szok. Kocham cię i chcę, żebyś był szczęśliwy ale to... to mnie zraniło- załkała cicho wtulając twarz w mój tors.
- I nie zrobisz więcej nic głupiego?
- Nie.
- Obiecujesz?
- Przysięgam.
- Ok, mam nadzieję, że dotrzymasz słowa. A, i tak między nami- dodałem cicho- szybko byś z niego zrezygnowała, nie jest w twoim typie, za dużo wymaga.
Zachichotała
- Mówisz?
- Tak- przytaknąłem ze śmiechem patrząc na Harry'ego.- też cię kocham Lottie i nie chcę, żeby coś ci się stało.
- Co się stało?- wtrąciła babcia stając w drzwiach kuchni.
- Nic babciu, tak tylko sobie dyskutujemy- powiedziała moja siostra, a ja otworzyłem usta ze zdziwienia. Co Harry jej tam nagadał. Myślałem, ze powie babci przy pierwszej, lepszej okazji. Ponownie spojrzałem na mojego chłopaka i zapytałem bezgłośnie "gotowy?" Pokiwał głową, więc zacząłem mówić.
- Usiądź babciu, chcielibyśmy porozmawiać.
- Dobrze.
Lottie wspaniałomyślnie opuściła pomieszczenie, udając się do swojego pokoju, a nie podsłuchiwać z uchem przylepionym do drzwi.
- Więc chcielibyśmy ci coś powiedzieć-zerknąłem na nią i mówiłem dalej- Wiele się z zmieniło w moim życiu. Odnieśliśmy wielki sukces z moim zespołem w sferze muzycznej. To wszystko jest niewiarygodne, ale nie tylko to uległo zmianie. Moje życie prywatne jest teraz zupełnie inne. Stałem się bardziej dojrzały i doświadczony. poznałem niesamowitą osobę, z którą od ponad roku jestem w związku. Po prostu się zakochałem. I mam nadzieję, że zaakceptujesz mój wybór i zrozumiesz go, ponieważ tą osobą jest... Harry...- Nie spuściłem głowy, tylko odważnie patrzyłem w jej oczy.
Kobieta spoglądała to na mnie, to na mojego chłopaka i w końcu zabrała głos na temat mojej przemowy. Odchrząknęła.
- No cóż... Trochę mnie zaskoczyłeś, bo miałeś dziewczynę i wogóle, ale może rzeczywiście to w sobie odkryłeś dopiero teraz, gdy jesteś bardziej dojrzały. Miłość jest pięknym uczuciem, ale nie wybiera. Harry wydaję się być miłym chłopcem. Jeśli jesteście ze sobą szczęśliwi, to nie mam nic przeciwko temu...
- Naprawdę?- wykrzyknąłem radośnie i spojrzałem na lokowatego- Widzisz? Mówiłem, ze nie będzie tak źle.Dziękujemy babciu- zwróciłem się do kobiety i pocałowałem ją czule w policzek.
- Pamiętaj Louis. Kocham cię takiego, jakim jesteś. Bez względu na to jakie decyzje podejmiesz, będę cię kochać i trzymać za ciebie kciuki.
- Też cię kocham babciu.
Kobieta wytarła pojedynczą łzę, która błąkała się po jej policzku i rozpostarła szeroko ramiona. Bez zastanowienia wtuliłem się w nie i  po chwili zrobiłem miejsce Harry'emu który czaił się nieśmiało za mną. Gdy babcia wyściskała nas za wszystkie czasy, do kuchni wszedł dziadek.
- Co się stało- zapytał zdziwiony widząc swoją żonę rozdającą hugi na prawo i lewo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz