środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 7


 

*perspektywa Harry' ego*

Fajnie, że Louis zadzwonił. Chciałem z nim pogadać. Ale te odgłosy na końcu rozmowy... Szczerze, nie za bardzo uwierzyłem w jego wytłumaczenie, ale nie wnikałem

~*~

W końcu doczekałem piątku. Te dni minęły dość szybko, ale nie aż tak, jakbym tego chciał.W tym czasie posprzątałem cały dom i obmyśliłem menu. Mama zgodziła się przygotować na dzisiejszy obiad pizze, a na podwieczorek, ciasto. Pozostało mi tylko czekać do 16.00.

*perspektywa Louis' ego*

Wyszedłem z domu o 14.40, ponieważ nie chciałem się spóźnić. Zapakowałem plecak i wsiadłem do samochodu. Było tam strasznie gorąco, toteż pootwierałem wszystkie okna. Wiał lekki wiatr, dzięki któremu dało się wytrzymać. Ruszyłem nakładając na nos okulary przeciwsłoneczne. Podróż minęła mi dość szybko. GPS pomógł mi dotrzeć do domu Harry' ego. Bez niego bym nie trafił. Na miejscu byłem o 15.50. Poczekałem chwilę w samochodzie, przygotowując się psychicznie do spotkania. Równo o 16.00, zapukałem do drzwi.Otworzył Harry, dokładnie taki, jakim go zapamiętałem: z nieogarniętymi lokami i uśmiechem na ustach.
- Hej, zapraszam.
Wszedłem do jego domu i spojrzałem na niego. Przytulił mnie bez skrępowania i pokazał gestem, abym wszedł dalej. Zaprowadził mnie do swojego pokoju. Odłożyłem plecak i rozejrzałem się. Było bardzo przytulnie: duże okna, biurko, kanapa, mała, drewniana szafa i stolik nocny. Ściany były w jasnym, stonowanym brązie.
- Fajny pokój- pochwaliłem.
- Dzięki. Choć, pokażę ci, gdzie jest łazienka.
Poszedłem za Harry' m. Wskazał łazienkę i ręcznik, w który miałem się wycierać. Zeszliśmy na dół, abym poznał mamę Harry' ego. Przywitałem się grzecznie. Porozmawialiśmy chwilę i wyszliśmy z Harry' m na dwór. Chłopak zaproponował, abyśmy poszli do parku. Po drodze kupiliśmy sobie lody. Usiedliśmy na ławce w cieniu. Rozmawialiśmy o tym, co robiliśmy przez ten tydzień. Harry zapytał się, jak mi idą przygotowania do kolejnego etapu X Factor.
- Szczerze mówiąc jeszcze nie zacząłem ćwiczyć, nawet nie wiem jaką wybrać piosenkę. A ty?
- Ja tak samo. Znając mnie zacznę dopiero tydzień przed występem.
- Uważam, że to wygrasz. Masz naprawdę wspaniały głos.
- Dziękuję, ale ty masz lepszy.
- Wcale, że nie.
-  A właśnie, że tak.
Kłóciliśmy się jeszcze chwilę, a potem wybuchnęliśmy śmiechem.
- Niedaleko jest jezioro, może się przejdziemy? Mam nadzieję, że wziąłeś kąpielówki?
- Jasne.
- To wróćmy do domu, przebierzemy się, wezmę jakiś koc i ręczniki ok?
- Super, chodźmy.
Fajnie, że było tu jezioro. Uwielbiam pływać. Ruszyliśmy do domu Harry' ego. Jego mama była tak miła, że przygotowała nam kanapki. Wzięliśmy wszystko, co potrzebne, przebraliśmy się w kąpielówki i wyszliśmy. Szliśmy spacerkiem. Po ok. 10 minutach, moim oczom ukazała się mała plaża. Był też mostek. Rozłożyliśmy koc pod drzewem i weszliśmy do wody. Była kojąco chłodna. Chcąc popisać się przed Harry' m, zacząłem pływać na zmianę różnymi stylami. Okazało się, że chłopak pływa równie dobrze, co ja. Chlapaliśmy się wodą, jak małe dzieci, po jakimś czasie wyszliśmy na plażę, aby wygrzać się na słońcu.
- Wiesz Harry? W życiu tak dobrze się nie bawiłem. Przyjdziemy tu jutro?
- Jasne, jeśli chcesz.- odpowiedział szczęśliwy.
- Mógłbym tu siedzieć cały dzień...
- Może rozbijemy namiot?
- Można?
- Chyba tak.
- Świetny pomysł.
- To co jeszcze dzisiaj?
- Jasne, a jutro możemy spać w ogrodzie
- Skoro tak bardzo chcesz uniknąć mojego łóżka...
- Ha ha ha ha ha.
Weszliśmy jeszcze na chwilę do wody i wróciliśmy do domu po namiot. Wzięliśmy też kosz piknikowy, do którego zapakowaliśmy kiełbaski i pianki na ognisko oraz sok, kanapki i herbatę w termosie. Wzięliśmy też koce i poduszki. Ok. 20.00 zaczęliśmy rozbijać namiot na plaży. Zajęło nam to dobrą godzinę. Ułożyliśmy w nim koce i ruszyliśmy na poszukiwania suchych gałęzi na ognisko. Uzbieraliśmy spory stos, który podpaliliśmy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz