środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 12


WAŻNE!!!

Ten rozdział posiada treści +18

 

Zatraciłem się w tym pocałunku. Stawał się coraz bardziej namiętny. W końcu nie wytrzymałem i wepchnąłem język do jego ust. On zrobił to samo. Nasze języki tańczyły wokół siebie tak, jak przy naszym pierwszym pocałunku. Po stanowczo za krótkim czasie zabrakło nam tchu, musieliśmy się oderwać od siebie, ponieważ tym razem nie chciałem zemdleć. W tym czasie usiadłem Lou  na kolanach, przodem do niego. Zmysłowo pocieraliśmy się rękami po plecach. Pod sobą poczułem wybrzuszenie. Ocierały się o siebie. Po moim ciele przebiegły przyjemne dreszcze i zacząłem na niego napierać. Przesuwałem biodrami w przód i tył. Nasze ciała idealnie ze sobą współgrały. Byliśmy bardzo zsynchronizowani. W końcu zdjąłem jego podkoszulek i rzuciłem go na podłogę. Lou złapał mój i dosłownie zerwał go ze mnie, rzucając nim za siebie. Zobaczyłem pożądanie w jego pociemniałych oczach. Przylgnąłem do niego, nie chcąc zachować ani milimetra wolnej przestrzeni między nami. Popchnął mnie na łózko i pochylił się. Chwycił w zęby gumkę moich bokserek i zsunął je. Ja nie mając takiej możliwości, zdjąłem jego okrycie stopami, dotykając przypadkiem jego penisa. Jęknął. Rzucił się na mnie i zaczął namiętnie całować, jakby chciał zmiażdżyć mi szczękę. Turlaliśmy się po całym łóżku, nie zwracając uwagi na zrzucaną pościel i poduszki. Lou całował mnie po szyli i powoli zjeżdżał w dół, zaznaczając pocałunkami szlak na mojej klatce piersiowej, brzuchu, podbrzuszu i... Jęknąłem. Oblizał delikatnie mojego twardego na maksa penisa. Jeździł po nim językiem, doprowadzając mnie tym samym do szaleństwa. Starałem się nie ruszać, aby mu nie utrudniać, ale dreszcze przyjemności nie pozwalały mi na to. Wiłem się pod nim, oddychając ciężko. Na koniec wziął go delikatnie w usta i zaczął ssać. Jęczałem, przeklinałem, krzyczałem, a on tylko się uśmiechał.  i wzmagał ruchy wargami i językiem.
- Louis!...  Ach...  zaraz... Dojdę!...
Nie przestawał.
- Louis! Cholera... Louis... Och... Tak... Tak... aaa... ooo...
Doszedłem gwałtownie w jego ustach. Przełknął demonstracyjnie  ciepłą maź i zaczął z powrotem swoją wędrówkę, tym razem w górę, aż dotarł do moich ust. Naparł na nie. Po niedawnym orgazmie nie mogłem złapać tchu, toteż cały czas drżąc podniosłem się na kolana, aby odpłacić się Louis' emu za niedawną przyjemność. Zacząłem delikatnie kreślić kółka na jego penisie. Stwardniał jeszcze mocniej, chociaż nie wiem, czy to wogóle możliwe. Chłopak zaczął drgać. Uśmiechnąłem się i kontynuowałem masaż. Po chwili zamiast rąk zacząłem używać do tego języka. W końcu chwyciłem jego czubek  usta i zacząłem ssać. Najpierw delikatnie, coraz mocniej, aż tak się w tym zatraciłem, jakbym chciał wyssać wszystkie wnętrzności chłopaka.  Louis jęczał pode mną, ale nie przestawałem. Zaczął przeklinać co oznaczało, że...
- Harry!... Dochodzę...
I doszedł z głośnym jękiem. Poczułem jego spermę w moich ustach. Przełknąłem głośno. Nie była taka zła. Położyłem się na Louis' m., który ciężko oddychał. Pocałował mnie w czoło i objął ramionami. Leżałem na nim, czując jeszcze pod swoim penisem jego. Po chwili mój chłopak zasnął. Uznałem, że pójście w jego ślady to dobry pomysł toteż zamknąłem oczy. Rozmyślałem o przeżyciach sprzed chwili. Byłem zadowolony z siebie i swojego wyboru. Gdybym był z dziewczyną, to nie miałbym z tego takiej satysfakcji. To mnie po prostu kręci. Louis mnie kręci. Pocałowałem go jeszcze raz. Uśmiechnął się, ale nie otworzył oczu. Po chwili odpłynąłem. W takiej pozycji przespaliśmy całą noc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz