piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 27



- Nasz mały wnusio się zakochał.
Mężczyzna popatrzył kolejno na twarze wszystkich zebranych w kuchni i zdezorientowany spojrzał jeszcze raz na swoją żonę . Babcia wzniosła oczy ku niebu załamana  inteligencją, a raczej jej brakiem swojego męża.- W Harry' m- wytłumaczyła zniecierpliwiona.
Mężczyźnie opadła szczęka, ale po chwili przywołał się do porządku. Odchrząknął.
- Nie wiem, co powiedzieć... Zaskoczyliście mnie... To...- Spojrzał na swoją żonę, która patrzyła na niego błagalnym wzrokiem. -... to... eee na pewno nowość w naszej rodzinie. Mam nadzieję, że eee... będziecie ze sobą szczęśliwi.- wydusił w końcu.
Babcia odetchnęła z ulgą, a dziadek nas przytulił.
Potem udaliśmy się na spacer tylko we dwójkę, dając dziadkom czas  do przemyślenia tego wszystkiego i obeznania się z nową sytuacją. Gdy się ściemniło, wróciliśmy do domu i poszliśmy do przygotowanego dla nas pokoju. Rozpakowaliśmy się i chyłkiem przemknęliśmy do łazienki, aby się wykąpać. Dziewczynki już spały, a dziadkowie byli na dole i oglądali tv, ale woleliśmy nie ryzykować zauważenia nas przez kogoś. Po incydencie z Lottie, staraliśmy się być ostrożni. Po drobnych czułościach pod prysznicem zasnęliśmy wtuleni w siebie i  ukołysani własnymi oddechami, zapachem i dotykiem.

~*~


*perspektywa Harry' ego*


Po powrocie do Londynu z wizyty u dziadków Lou, Modest wyznaczył nam termin spotkania. Najpierw mieliśmy przyjść całym zespołem, gdzie ustalaliśmy wszystko o nowej płycie, dyskutowaliśmy o sprawach organizacyjnych, takich jak nagrywaniu nowej piosenki, przebiegu trasy koncertowej i nowym teledysku. Potem umawiali  się z każdym z osobna.
Louis miał akurat swoje spotkanie, gdy siedziałem przed laptopem, popijając  sok pomarańczowy z wysokiej szklanki.  Przeglądałem akurat Twittera, gdy do naszego mieszkania wpadł mój chłopak z hukiem zatrzaskując drzwi wejściowe. Już od progu zaczął przeklinać, nawet się ze mną nie witając. Coś było nie w porządku...Nigdy się tak nie zachowywał.
- Co się stało?- Zapytałem ostrożnie.
- Zgadnij co nasz kochany pieprzony Modest sobie wymyślił?!
I odpowiedział nawet nie czekając aż cokolwiek zasugeruję.- Stwierdzili, ze nasz związek za bardzo widać i dadzą mi dziewczynę, żeby to ukryć. Ja do nich z tekstem, że chyba ich pojebało i wyszedłem stamtąd. No to oni dzwonią do mnie, ale nie odebrałem. Wyrzuciłem kartę do najbliższego kosza i szedłem dalej. Ale oni wysłali kogoś po mnie i siłą wpakowali mnie do samochodu. Zawieźli z powrotem do siedziby, tylko tym razem zamknęli drzwi na klucz i zmusili mnie abym wysłuchał tych wszystkich głupot, które mają mi do powiedzenia. Nawijali o tym, ze dadzą mi dziewczynę, z którą  będę się pokazywał publicznie, żeby zatuszować nasz związek, bo on źle wpływa na karierę i wizerunek zespołu. Jutro muszę stawić się o 9.00 pod siedzibą i wtedy poznam  Eleanor, bo tak nazywa się ta dziewczyna, z którą mam udawać, ze się spotykam i wtedy omówimy szczegóły- skończył swój monolog przeplatany pociągnięciami nosem i zaciskaniem rąk w pięści, kopiąc z całej siły w krzesło. Na koniec wybuchł głośnym i niepohamowanym płaczem. Przez cały ten czas siedziałem bez ruchu słuchając uważnie jego opowieści. Moje oczy również się zaszkliły, ale starałem się nie rozpłakać. Chciałem być silny i zacząłem pocieszać mojego chłopaka. Przytuliłem go mocno i zacząłem scałowywać łzy cieknące po jego twarzy. Delikatnie gładziłem mu plecy szepcząc do ucha uspokajające słowa.
- Przeżyjemy to jakoś. Damy radę. Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Jeszcze trochę, a sam uwierzyłbym w to wszystko, lecz nie wytrzymałem czując trzęsące się ciało niebieskookiego i sam się rozpłakałem.
- No nie, Harry, chociaż ty bądź silny- wyłkał.
- Nie mogę, gdy widzę, jak ty płaczesz. Boję się Louis. Boję się, że to osłabi nasz związek, albo że...- przerwałem nie wiedząc, czy dam radę dokończyć-... albo tego, że się w niej zakochasz... i...- pociągnąłem nosem- ... i mnie rzucisz...
Louis gwałtownie się ode mnie odsunął.
- Nawet tak nie myśl Harry. Jak mogło ci wogóle coś takiego przyjść do głowy?
- Przepraszam, ale naprawdę boję się, że pewnego dnia mnie zostawisz. Tego, ze kiedyś obudzę się w pustym łóżku, nie znajdując siebie przy moim boku. Tego, że mogę cię stracić...
- Zawszę będę  przy tobie Curly, nawet w najgorszym momencie możesz na mnie liczyć, pamiętaj o tym. Jesteś zawsze w moim sercu i na zawsze tam pozostaniesz, choćby się wydarzyła nie wiadomo jak okropna rzecz. Kocham cię Harry i będę cię kochał aż po wieki...- Uśmiechnął się delikatnie.
Z oczu znowu popłynęły mi łzy, ale tym razem ze wzruszenia.
- Louis, to najpiękniejsze słowa jakie ktokolwiek, kiedykolwiek do mnie powiedział... Też cię kocham  i pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze będę przy tobie, w zdrowiu i chorobie, będę cię kochał i nigdy cię nie opuszczę...
Niebieskooki wspiął się na palce, by dosięgnąć moich ust i złożyć na nich miękki i czuły pocałunek. Pogłębiłem go, chcąc przypieczętować nim wcześniejsze słowa. Wtargnąłem językiem do  wnętrza jego ust i poruszałem nim wokół jego rozpalonego języka. Oba tańczyły wokół siebie idealnie współgrając ze sobą. Przerwaliśmy na chwilę, by zaczerpnąć powietrza i wróciliśmy do wcześniejszego zajęcia. W tej chwili zadzwonił mój telefon. Otworzyłem oczy i  napotkałem naprzeciw siebie lazurowe tęczówki, które błagały o więcej.
- Pieprzyć to- powiedziałem, odrywając się na chwilę od mojego anioła, by wyłączyć telefon.
Czule odnalazłem ponownie jego usta swoimi i złączyłem je w namiętnym pocałunku, biorąc Louis' ego jednocześnie  objęcia, przyciągnąłem do swojego  ciała. Jego dłoń wtargnęła pod moją koszulkę i zaczęła przesuwać się  wzdłuż mojej rozgrzanej skóry na kręgosłupie, powodując tym samym gęsią skórkę na ścieżce, jaką pokonały jego palce. Jedną rękę położył na mojej talii, a drugą nadal wędrował po plecach. W końcu dotarł do  moich loków i zatopił w nich dłoń delikatnie je targając. Rękę z talii przeniósł na moje pośladki i przycisnął mnie do siebie. Chwilę jeszcze przeczesywał moje włosy i delikatnie za nie pociągał, lecz potem dołączył rękę do tej  spoczywającej na pośladkach. Ścisnął je i docisnął do siebie jeszcze mocniej . Pod zaciasnymi w tym momencie spodniami wyczułem  jego erekcję. Poruszyłem biodrami, tak, by nasze członki ocierały się o siebie. Jęknąłem cicho w jego usta.
- Wiesz, że nadal czekam na swój pierwszy raz?
- Teraz?
- Dlaczego nie?
- Tutaj?
- W sypialni- odparł bez zastanowienia.
Wziąłem go więc na ręce  i nie rozdzielając naszych ust ruszyłem w tamtą stronę. Ostrożnie położyłem Louis' ego na wielkim łóżku i zacząłem go rozbierać.

_________________________________________________

Jak się pewnie domyślacie w następnym będzie +18. pierwszy raz Lou <3
 A teraz trochę spraw organizacyjnych:
* Musiałam przenieść bloga, ponieważ znaleźli go znajomi. Przepraszam Was za wszelkie utrudnienia. Dziękuję, ze fatygowaliście się, żeby zajrzeć tez tutaj i nadal jesteście ze mną <3
*Jeśli czytasz- skomentuj. Byłam zdziwiona, bo zawsze pojawiały się po jednym, góra dwa komentarze pod rozdziałem,a zgłosiło się do mnie po nowego linka znacznie więcej osób. Proszę, komentujcie, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Chciałabym też wiedzieć ilu Was jest. Dla Was to chwila, ale dla mnie... Nawet nie wiecie jak taki komentarz cieszy ;3
* Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam na Ask'a: http://ask.fm/somelovelarryisreal
* Jeśli macie jakieś pytania lub chcecie po prostu pogadać, zapraszam na Twittera, jestem otwarta na nowe znajomości ;))  https://twitter.com/sollblog
* Nie mogę uwierzyć, już za tydzień wakacje!!!!!!!!
* Zaraz zrobię sondę, proszę zagłosujcie <3 Jedna dotyczy oceny bloga, a druga oświadczyn. Nie mam pojęcia kto powinien się komu oświadczyć, pomożecie?
* Zachęcam do rozmowy na Twitterze, nie gryzę, a lubię pogadać z nowymi osobami, poznać Wasze zdanie na temat bloga, ale nie tylko. Możecie ze mną pisać o wszystkim, chętnie pomogę, jeśli macie jakiś problem czy coś xD (Iza psycholog haha ;D)
 No to do zobaczenia w następnym. Mam nadzieję, ze ukaże się bez komplikacji w piątek jak zawsze, przygotujcie się psychicznie, bo będzie ostro xD
Kocham Was i pozdrawiam serdecznie xx

2 komentarze:

  1. Rozdział super jak zwykle :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha słynna ja i moje komentarz hahahaha
    Boże rozdział cudowny ^^ haha nie mogę doczekać się na next hahaha uuuu słabo że znaleźli :c nic nie szkodzi za to wszystko!!!naprawdę cudowne piszesz!czekam na next!!!:3

    OdpowiedzUsuń