środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 22



Tak wiem kolejność nie taka, jak było w rzeczywistości, ale inaczej nie potrafiłam tego napisać. Musiałam z tego zrobić 2 osobne rozdziały. Więc... miłego czytania. To moja pierwsza taka scena, więc proszę o wyrozumiałość i nawet najkrótszą opinię pod rozdziałem. Chcę wiedzieć co myślicie o tym co piszę ;3

______________________________________________________________

ZDECYDOWANIE +18  xD

*perspektywa Louis' ego*

Postanowiliśmy z Harry'm zrobić sobie trochę wolnego i 26 sierpnia pojechaliśmy na Leeds Festival. Było wspaniale. Mieliśmy wspólny namiot tylko dla naszej dwójki. Zero chrapiących chłopaków, rozpychającego się i mówiącego przez sen Zayn'a. Zero marudnego Liam'a i wyżerającego i podsłuchującego wszystko Niall'a. Tylko my dwoje. Dwoje zakochanych w sobie po uszy chłopaków, co dawało niebezpieczne połączenie w miejscu takim jak to. Było tu mnóstwo ludzi, którzy przyglądali nam się uważnie. Nie przejmowaliśmy się tym jednak, tylko korzystaliśmy z życia i atrakcji dostępnych na festivalu. Już pierwszego dnia poszliśmy do wesołego miasteczka. Byliśmy po prostu sobą. Nie musieliśmy grać i udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Spacerując trzymaliśmy się za ręce i zachowywaliśmy się jak para. "Upolowałem" wielkiego misia dla Harry'ego, którego mocno przytulił do piersi, a potem mnie objął i pocałował dziękując cicho. W drodze powrotnej do namiotu kupiłem mojemu chłopakowi bransoletkę, którą sobie wybrał i od razu założył. Sobie kupiłem czarny T-shirt z nazwą festivalu.

Ruszyliśmy do naszego namiotu. Była już noc. Wziąłem Harry'ego za rękę i szliśmy odprowadzeni romantycznym blaskiem gwieździstego nieba. Weszliśmy do dość dużego pomieszczenia stworzonego z materiału. Usiadłem na skraju materaca i spojrzałem na Harry'ego. Cały czas trzymał w objęciach wielkiego pluszaka.
- Jak go nazwiesz?
- Larry- odparł bez zastanowienia.
Uśmiechnąłem się szeroko, a on oblizał usta patrząc mi w oczy. Przysunąłem się do niego i ująłem jego twarz w dłonie. Przejechałem językiem po jego wargach cały czas nie spuszczając wzroku z jego szmaragdowych tęczówek. Rozchylił usta dając mi dostęp do ich wnętrza. Bez zastanowienia wtargnąłem do środka. Zbadałem dokładnie, idealnie współgrając z jego zwinnym językiem. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, aby zaczerpnąć powietrza. Ponownie obserwowałem jego pociemniałe tęczówki, które płonęły w tym momencie z pożądania. Jego policzki były zarumienione i wyglądał na podekscytowanego. Wziąłem go w objęcia i położyłem na materacu. Delikatnie wyjąłem z jego ramion Larry'ego i zacząłem zdejmować z nas ubrania. Gdy nasze bokserki wylądowały gdzieś na podłodze namiotu, zacząłem muskać jego szyję delikatnymi pocałunkami. Potem naparłem na jego usta i położyłem go na sobie. Całowałem aż do utraty powietrza w płucach. Zacząłem poruszać się pod nim, a on dołączył do mnie idealnie współgrając z moimi ruchami. Przeturlałem nas tak, że teraz to ja znajdowałem się nad nim i zaczynając od jego ust zjeżdżałem pocałunkami w dół, dopóki nie natrafiłem na  pokaźnych rozmiarów erekcję. Przejechałem językiem po całej długości, zatrzymując się na dłużej przy końcówce. Drażniłem ją przez chwilę po czym złożyłem tam soczysty pocałunek. Harry jęczał pode mną, co wywoływało u mnie ogromne podniecenie. Przyspieszyłem, jednak mój chłopak mnie delikatnie odepchnął.
- Czekaj...- Spojrzałem na niego zdziwiony- Pamiętasz...na początku naszego związku chciałeś spróbować czegoś nowego...pójść na całość. Wtedy nie byłem gotowy, ale teraz... chcę to zrobić- wstrzymał oddech, niepewny mojej reakcji. Jego policzki przybrały jeszcze bardziej intensywny kolor niż przed chwilą.
Zamrugałem zdziwiony jego wyznaniem. Spojrzałem w jego piękne oczy i zobaczyłem w nich podniecenie, niepokój, ale też zdecydowanie.
- Jesteś pewien?
- Tak, kocham cię Louis i chcę to udowodnić...Jeżeli oczywiście ty jesteś gotowy, możemy to zrobić tu i teraz.
Pocałowałem go w czubek nosa, dając do zrozumienia, że się zgadzam. Uśmiechnął się, a na jego policzkach pojawiły się te cudowne dołeczki, które tak kochałem. Cmoknąłem obydwa .
- Dziękuję
- Kocham cię Harry.
- Też cię kocham.
Zacząłem muskać jego szyję pocałunkami, aby się rozluźnił i przytuliłem mocno. Położyłem się znowu na nim i poruszałem coraz szybciej biodrami, chcąc zapewnić nam jeszcze chwilę przyjemności przed tym, co miało za chwilę nastąpić. Harry westchnął i zamienił się ze mną miejscami. Otoczył mojego przyjaciela ustami i drażnił językiem najczulszy punkt. Nie chciałem dojść w taki sposób, więc tym razem to ja odepchnąłem delikatnie mojego chłopaka, co nie było łatwym zadaniem.Zamiast tego posadziłem go sobie na kolanach i delikatnie masowałem jego spięte plecy.
- Jesteś pewien?- Upewniłem się.
- Tak, zróbmy to w końcu- spojrzał mi w oczy, a jego tęczówki były tak idealnie szmaragdowe, że zaparło mi dech w piersiach. Wyraz jego twarzy był stanowczy i zdecydowany. Po chwili masażu rozluźnił się trochę, więc zacząłem wydawać polecenia.
- Uklęknij i podeprzyj się rękami.
Zrobił to, więc uklęknąłem za nim. Jeszcze chwilę pomasowałem jego spięte ciało i muskałem pocałunkami jego plecy. Sięgnąłem po lubrykant, który leżał w kącie namiotu, przykryty kocem. Wycisnąłem go trochę i grzałem w dłoniach. Trochę nałożyłem na swojego członka, a resztą delikatnie posmarowałem jego wejście. Masowałem to miejsce, powoli zagłębiając jeden palec. Poruszałem nim w jego wnętrzu, wykonując płynne ruchy. Po chwili dodałem drugi kontynuując przygotowanie Harry' ego na wejście "gwiazdy wieczoru"
- Och Lou, wejdź już, proszę!
- To będzie trochę bolało, zdajesz sobie z tego sprawę?
- Louis kurwa, po prostu to zrób!
- Dobrze, rozluźnij się. Tylko jak będzie coś nie tak to mów, chcę wiedzieć, co czujesz.
- Yhmm...
Wyjąłem ostrożnie palce i nakierowałem członek  na jego wejście. Delikatnie wsunąłem go, masując przy tym plecy Harry'ego.
Sapnął.
- W porządku?
- Tak, tylko trochę wolniej.
- Ok- odpowiedziałem i sięgnąłem ręką, by pogładzić jego policzek. Przekrzywił głowę tak, żetulił teraz swoją dłoń do mojej twarzy.
Powoli wsunąłem głębiej, aż do samego końca.
- I jak?
- Trochę boli.
- Ostrzegałem- zaśmiałem się cicho- jesteś cholernie ciasny.
Też zachichotał,ale po chwili sapnął z bólu. Na dłoni, którą nadal dotykałem policzka Harry' ego poczułem coś mokrego.
- Curly, kochanie, nie płacz, rozluźnij się i odpręż trochę.
- Przepraszam, to było niekontrolowane. Jak mogę być rozluźniony, skoro mam pewną część twojego ciała w mojej dupie.
Zachichotałem
- Spróbuj nie zwracać na to uwagi.
- Jasne. To mnie podnieca, nie da się tak po prostu o tym zapomnieć.Ale dosyć już tych chichotów i gadania. Czas przejść do czynów. Rób swoje Loueh.
- Uśmiechnąłem się i przygryzłem wargę.
- Harry wraca do formy- zażartowałem.
Chłopak zachłannie wypchnął biodra w moją stronę, pragnąc mnie poczuć. Nie potrzebowałem większej zachęty. Zakołysałem miednicą.
- Och- Jęknął
- To było dobre, czy złe 'och'?- Zapytałem czule.
- Dobre, powtórz to.
Ponownie zakołysałem biodrami, a Harry znowu jęknął. Uśmiechnąłem się. Teraz już wiedziałem co robić, żeby chłopak był zadowolony. Zacząłem się płynnie poruszać, na co zielonooki błyskawicznie zareagował. Pojękiwał cicho współgrając ze mną.
 Było mi coraz przyjemniej. Nasze spocone ciała poruszały się w równym tępie i co chwilę któreś z nas pojękiwało chicho.
- Loueh postaraj się kochanie.
- Jeszcze za słabo się staram?
- Mógłbyś bardziej- droczył się ze mną.
- Ok, skoro chcesz...- złapałem go za ramiona i przyciągnąłem do siebie. Położyłem na sobie i poruszałem pod nim. Potem przeturlaliśmy się na brzuch tak, że znajdowałem się na nim. Zacząłem  wychodzić i wchodzić w niego z zabójczą prędkością. Harry jęczał, a jego spocone ciało wiło się  pod moim. Gdy poczułem, że jestem blisko, przyspieszyłem jeszcze bardziej. Harry jęknął głośno, wygiął się w łuk i krzyknął z pasją moje imię. Zaraz po nim byłem ja.
- Och Harreh!
- Kocham cię Louis.
Ostrożnie wyszedłem z niego i położyłem się obok tuląc go do siebie.
- Też cię kocham, jesteś dla mnie najlepszym, co spotkało mnie w życiu- powiedziałem całując go w jego gorące i trochę spierzchnięte od łapania powietrza  wargi. . Nawilżyłem je swoimi pogłębiając pocałunek, a on jęknął mi w usta. Potem westchnął i przekręcił się, by sięgnąć po Larry' ego, który przyglądał nam się z rogu namiotu. Uśmiechnąłem się.
- Harry, zdradzasz mnie, jestem zazdrosny.
- Ćsii- położył mi palec na ustach, a potem pocałował delikatnie jeszcze raz, po czym ułożył się na boku twarzą do mnie, trzymając Larry' ego w ramionach.
Ułożyłem się przy nim zwrócony w jego stronę. Pożerałem go wzrokiem. jego loki były zmierzwione i od razu polubiłem jego fryzurę 'po seksie'. Po twarzy błąkał się  uroczy uśmiech, uwalniając tym samym cudowne dołeczki. Pogładziłem je dłonią, a Harry mruknął z zadowolenia. Uśmiechnąłem się i odgarnąłem loki z czoła. Przytulił mocniej misia, a wolną ręką objął mnie w pasie i zasnął słodko mrucząc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz