czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 29


Nazajutrz musiałem siłą wyciągnąć Louis'ego z łóżka, by nie spóźnił się na spotkanie. Spojrzał wtedy na mnie błagalnym wzrokiem i zrobił słodkie oczka, jak kot ze Shreka, ale nie dałem się zwieźć. Nie mógł tak po prostu olać spotkania, ponieważ wszyscy ponieślibyśmy tego konsekwencje. Na pocieszenie zrobiłem mu śniadanie do łóżka i obiecałem upiec ciasto marchewkowe. Gdy o tym usłyszał- wstał aczkolwiek niechętnie i podszedł do szafy, aby wybrać jakieś ubrania. Przyglądałem mu się w milczeniu, gdy dobierał koszulkę do swoich czarnych rurek, które podwinął do kostek. Na stopy nałożył swoje ulubione czarne Vansy i spojrzał na mnie z miną męczennika. Chciałem choć na chwilę odwrócić jego myśli od spotkania, by się tak nie stresował, więc zapytałem.
- A jak tam twój tyłek?
Zachichotał. Chyba mi się udało.Podszedł do mnie.
- Całkiem nieźle- Uśmiechnął się słodko i pocałował mnie czule. Przytuliłem się mocno do niego i odwzajemniłem pocałunek. Wplotłem dłonie w jego włosy i przyciągnąłem do siebie jeszcze bliżej. Po chwili jednak wyplątał się z moich ramion i posmutniał.
- Naprawdę muszę tam iść?
Westchnąłem.
- Rozmawialiśmy już o tym.
- Wiem, ale miałem nadzieję, ze zmienisz zdanie.
- Przykro mi. Wiesz, ze mnie ta sytuacja też nie bawi. Już jestem zazdrosny, nawet nie znając tej dziewczyny, a co dopiero gdy zaczniesz się z nią spo...
Nie skończyłem zdania, bo uciszył mnie pocałunkiem.
- Nie wypowiadaj tego słowa- powiedział, gdy oderwał się od moich warg.
- Dobrze skarbie. Kocham cię.
- Też cię kocham. Przetrwamy to jakoś. Będzie ciężko, ale damy radę.
- Tak damy radę- powtórzyłem wzdychając smutno.
Pocałowałem go raz jeszcze. Potem odsunąłem się i spojrzałem w jego błękitne oczy.
- Powinieneś już iść.
- Wiem.
- Obiecuję, że jak wrócisz, będzie czekać na ciebie ciasto marchewkowe i moje ramiona, żebyś mógł się wypłakać, a potem zobaczymy, co da się zrobić, by pomóc ci zapomnieć o tym nieszczęsnym spotkaniu- Uśmiechnąłem się delikatnie i poklepałem go po ramieniu. - Powodzenia.
- Żegnaj Harry.- Powiedział i wyszedł.
Obserwowałem jak sunął mokrą od deszczu ulicą. Szedł jak na skazanie. Było mi go strasznie żal i wiedziałem, że to strasznie osłabi nasz związek, ale nie mogłem  nic zrobić w tej sprawie. Mogłem tylko go wspierać i modlić się, żeby Modest nie dał również mi dziewczyny, co by kompletnie wykończyło psychicznie Louis'ego i mnie. By zająć czymś myśli, postanowiłem poszukać przepisu na ciasto i zacząć je przygotowywać.

*Perspektywa Louis'ego*

- A to jest właśnie Eleanor.- Mężczyzna wskazał na drobną brunetkę z falowanymi włosami. Uśmiechnęła się nieśmiało.
- Cześć- Powiedziała cicho i podała mi rękę.
Nie miałem najmniejszej ochoty jej uścisnąć, ale zmusiłem się do sztucznego uśmiechu, a raczej wywinięciu warg na jego kształt i niechętnie nią potrząsnąłem.
- Więc zaczynamy już od dzisiaj. Za godzinę chcę was widzieć zakochanych w sobie po uszy. Teraz wyjdziecie gdzieś razem, żeby się lepiej poznać. Potem pójdziecie gdzieś, gzie jest dużo ludzi, żeby zrobili wam dużo zdjęć, żeby było ich dużo w serwisach społecznościowych, żeby było dużo plotek, żeby je można było oficjalnie potwierdzić na twoim Twitterze Louis.
- Skończyłeś?- Zapytałem niezbyt uprzejmie.
Mężczyzna zacisnął tylko zęby. Eleanor od cichego 'cześć' nie odezwała się ani słowem.
- Macie okazywać sobie dużo czułości: trzymać się za ręce, przytulać...
- Ta, zaraz pójdziemy razem do łóżka i nakręcimy sex taśmę!- Przerwałem mu w połowie zdania sarkastycznie. No bo co on sobie do cholery wyobraża?!
- Idźcie już, porozmawiajcie ze sobą i poznajcie się trochę...
Wyszliśmy z siedziby. Przepuściłem dziewczynę w drzwiach, trzaskając nimi głośno za sobą.
- To gdzie chcesz iść?-Zapytałem.- Możemy porozmawiać przy jakiejś kawie, czy coś...
- Lubię chodzić do Starbucksa - Powiedziała nieśmiało.
- Okej, chodźmy.
Udaliśmy się tam i usiedliśmy przy najbardziej oddalonym od wejścia stoliku. Zamówiliśmy po kawie.
- Więc opowiedz mi coś o sobie- Zacząłem, by tylko przerwać tą niezręczną ciszę.
- Hmm... Mam na imię Eleanor... Eleanor Calder. Mój tata pracuje dla Modestu i kazał mi udawać twoją dziewczynę. Nie myśl sobie, że się w tobie zakocham, czy coś...- Zawahała się, nie wiedząc, czy dodać to, co zamierzała. Po krótkiej chwili jednak się zdecydowała.- Mam chłopaka, Ma na imię Max.
- Och?- Zaskoczyła mnie tym wyznaniem.- A co twój chłopak na to?
- Nie miał wyjścia. Kocha mnie i ufa mi, więc... ale mój tata o nim nie wiem i niech tak zostanie, dobrze?
- Nie mam potrzeby tego nigdzie rozgłaszać.
- Dziękuję.
- Nie ma za co.
- To teraz ty powiedz coś o sobie.Wiem tylko, że jesteś gejem i jesteś w związku ze swoim kolegą z zespołu.
- Tak. A ty niestety jesteś tu p to, by to zepsuć. Harry był... jest cholernie zazdrosny, chociaż cię nawet jeszcze nie znałem.
- Wybacz, nie chcę psuć wam związku. Mojego tatę nie obchodzą uczucia innych. Dla niego liczy się tylko kasa. Mam nadzieję, że dogadam się  z  Harry'm i nie będzie mnie tak bardzo nienawidził. Oczywiście nie oczekuję miłości, ale chociaż akceptacji. Skończyliśmy kawę i wstaliśmy od stolika.
- Chcesz iść na jakieś zakupy czy coś?
- Chętnie. Do centrum handlowego?
- To chyba wystarczająco zaludnione miejsce?
- Myślę, ze tak.
- Tylko obiecaj, ze nie będziemy tam chodzić godzinami.
- Spokojnie, o 13.00 jestem umówiona  z Maxem
- Ok.
Nieśmiało podała mi rękę i niechętnie splotłem ją z moją. Miała dużo drobniejszą i delikatniejszą dłoń niż Harry.
*
W centrum było naprawdę dużo ludzi. Ciągle za nami łazili i robili masę zdjęć. Modest powinien być zadowolony. Wyszliśmy z budynku i udaliśmy się z powrotem do siedziby.
- Na dzisiaj koniec. Jutro znowu gdzieś wychodzicie. Chcę was widzieć tutaj o 10.00. Powiem wam wtedy, gdzie macie się wybrać. Zaraz wejdę na twojego Twittera Louis i odpowiem na jakiegoś tweeta,  żeby potwierdzić wasz związek, bo zapewne sam nie dasz rady tego zrobić?
Spuściłem głowę i wyszedłem stamtąd trzaskając drzwiami. Korciło mnie, żeby zmienić hasło do mojego konta na Twitterze, ale mógłbym mieć potem wielkie kłopoty i stwierdziłem, że nie będę ryzykował.  Zamówiłem Taxi, żeby być szybciej w domu i móc wypłakać się w ramionach Harry'ego.

________________________________________

dziękuję wszystkim za to, ze tu wchodzicie. Dziękuję za każdy komentarz. Dziękuję za to, że jesteście. Kocham Was <333
Zapraszam na Twittera: https://twitter.com/idklarry6969
oraz Ask'a: http://ask.fm/alwaysinmyheartlarry
 Założyłam nowe ;)
Aha i jeśli możecie, kliknijcie jakąś odpowiedź w sondzie. Bardzo mi pomożecie <333
Pozdrawiam  i do następnego. Kogo mam informować o następnych, niech napisze na Ask'u albo na Twitterze ;3

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny rozdział i oczywiście czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział tak JAK zawsze cudowny ^^ *.*
    Na tt już obserwuje heh
    Czekam na next
    Oj biedny Lou :(

    OdpowiedzUsuń