sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 32


Następnego dnia rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Jeszcze na wpół śpiąc wyplątałem się  z objęć Harry'ego i koca, który owinął się wokół nas, plącząc się między naszymi ciałami. Ruszyłem, by otworzyć. Zanim dotarłem, ktoś zapukał drugi raz, dając tym samym do zrozumienia, że się niecierpliwi.
- Już idę!- krzyknąłem jednocześnie zastanawiając się kto mógłby chcieć  czegoś ode mnie o tej porze.
Przekręciłem klucz w zamku i uchyliłem drzwi. Za nimi zobaczyłem Liama, który ze zdenerwowaniem stukał butem o ziemię.
- Co się stało?- Zapytałem przecierając oczy.
Wszedł do środka nawet nie pytając o pozwolenie. Jego twarz była bardzo poważna. Miałem złe przeczucia.
- Dzwonili do mnie z Modestu, bo wy oczywiście nie odbieracie.
No tak, moje przeczucia właśnie się potwierdzają.
- Czego chcieli?
- Eleanor jest w szpitalu...-widząc moje pytające spojrzenie dodał- pobiły ją fanki.
Nie wiem czemu, ale zacząłem się śmiać. Liam patrzył na mnie jak na idiotę.
- Masz może do nich numer?- Zdołałem wykrztusić pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu.
- Do kogo?- Zapytał wyraźnie zdezorientowany i zmarszczył brwi.
- No do tych dziewczyn, które ją pobiły. Muszę im podziękować- Wyjaśniłem cały czas chichocząc.
- Jesteś idiotą- Brązowooki pokręcił głową.
- Kto przyszedł?- Krzyknął zaspany Harry po chwili ukazując się w przedpokoju.- o cześć Liam, co się stało?
- Fanki pobiły Eleanor i teraz leży w szpitalu.
Lokowaty zareagował tak samo jak ja. To znaczy śmiechem.
- Żartujesz?
- Otaczają mnie idioci- Wzniósł oczy ku niebu- Na waszym miejscu nie cieszyłbym się tak, bo Louis musi jechać teraz do tego szpitala i siedzieć przy niej.
- Słucham?!- Krzyknąłem równocześnie z moim chłopakiem.
Spojrzałem najpierw na niego, potem na naszego gościa z niedowierzanie wymalowanym na twarzy.
- A co wy myśleliście? Media już czekają pod szpitalem. Zaraz ktoś przyjedzie, żeby cię zabrać do Eleanor.
- Nigdzie nie jadę- Powiedziałem stanowczo i skrzyżowałem ręce na piersi.
- Masz 10 minut, szykuj się.
Nagle odezwał się telefon Liama.
- Halo?-Odebrał- no tak, właśnie u niego jestem i wszystko mu przekazałem, ale stwierdził, że nigdzie nie jedzie... Dobra, już daję.
Podał mi telefon, ale odwróciłem się do niego plecami kręcąc głową.
- Nie chce rozmawiać... Okej...- zwrócił się do mnie- Louis jak w tej chwili nie weźmiesz tego cholernego telefonu, nie będziecie mieszkać razem z Harry'm.
A więc szantaż...
- Dawaj mi go!
Podał mi Iphone'a, a ja wybuchnąłem.
- Co wy sobie do cholery wyobrażacie?! Nie macie prawa tak nami pomiatać! Nie na to się godziliśmy podpisując ten pieprzony świstek papieru!
- Louis uspokój się- Odezwał się mężczyzna po drugiej stronie.
- Jak mam się uspokoić, skoro wy stawiacie mnie w takiej sytuacji?!
- Zaraz przyjedzie ktoś po ciebie i pojedziesz do tego szpitala. Wejdziesz głównym wejściem. Zrobią ci trochę zdjęć, posiedzisz chwilę przy niej i wyjdziesz- Zaczął mi wyjaśniać- Tak trudno?
- Tak, trudno! Nie będę przy niej siedział!
- To tylko chwila. Proszę cię Louis. Pojedź tam, udawaj smutnego. Tylko tyle.
- To nie jest tylko tyle, bo znając was i wasze genialne pomysły, będziecie mi kazali  przesiadywać tam dzień w dzień, co najmniej przez tydzień!
- Ale zrozum, to twoja dziewczyna- powiedział spokojnie mężczyzna.
- Ona nie jest, nigdy nie była i nigdy nie będzie moją dziewczyną!- Wydarłem się do słuchawki.
- Ale inni myślą, że jest.
- A myślicie, że dlaczego ją pobili? Jakoś Perrie, albo Danielle nigdy nie pobito, a Eleanor już po trzech dniach od pierwszego spotkania ze mną wylądowała w szpitalu. Myślicie, że fani nie domyślają się, że to ustawka? To widać i choć byście dali mi sto takich Eleanor, to nie c nie da! A wiecie dlaczego? Bo jestem gejem! Jestem pierdolonym gejem rozumiecie?! Żegnam!
Rozłączyłem się i cały roztrzęsiony podałem telefon Liamowi. On wraz z Harry'm patrzyli na mnie w osłupieniu z szeroko otwartymi oczami. Po chwili brązowooki otrząsnął się i pokręcił głową.
- Będziesz miał kłopoty...
- Moje życie to jeden wielki kłopot- westchnąłem.
- Dobrze ci radzę, jedź tam.
- Nie rozumiesz?- Zapytałem z niedowierzaniem- Oni będą kazali mi przesiadywać u niej  co najmniej przez tydzień.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Ubieraj się dalej, bo znając ich zaraz tu będą i wpakują cię siłą do samochodu.
Spojrzałem na Harry'ego. Spuścił wzrok, ale wiedziałem, że z trudem powstrzymuje łzy. Podszedłem do niego i mocno przytuliłem.
- Przepraszam- powiedziałem i pocałowałem czule w policzek.
Liam cały czas stał i przyglądał się nam w milczeniu. Mój chłopak wtulił się we mnie.
- Szykuj się- Wyszeptał.
Jeszcze raz go przeprosiłem, na co tylko pokiwał głową.
Poszedłem do sypialni ubrać się, a potem do łazienki. Szybko umyłem zęby i potargałem sobie włosy uzyskując "artystyczny  nieład".
Zszedłem na dół i żegnając się z Harry'm czułym pocałunkiem, oraz przytulając Liama wyszedłem przed dom. Samochód właśnie wjeżdżał na podjazd.
Wsiadłem do niego nie zaszczycając nikogo w środku spojrzeniem, nie mówiąc nawet o słowach powitania. Pojazd ruszył. Wyjrzałem jeszcze przez szybę i zobaczyłem jak Harry stoi smutny w drzwiach. Nawet z tej odległości mogłem dostrzec, że płacze. Jego łzy lśniły w porannym słońcu. Liam objął go pocieszająco i coś do niego mówił. Lokowaty pokiwał ze smutkiem  głową i przytulił brązowookiego na pożegnanie, a potem zamknął za nim drzwi.
Wyjechaliśmy na główną ulicę.

________________________________________

Witajcie kochani!!!
Jak tam wakacje mijają? Bo mi okropnie.
Wybaczcie, że tak długo czekaliście na ten rozdział, ale kompletnie nie miałam weny i zastanawiałam się, czy nie rzucić tego wszystkiego w cholerę i zacząć może coś nowego. Ale stwierdziłam,  że już tak niewiele zostało i dam radę to skończyć. Jeśli mi się uda chciałabym to napisać do końca wakacji, ale nie wiem czy dam radę. Zobaczymy ;)
Jak Wam się podoba?  Piszcie w komentarzach, oraz oddajcie swój głos w sondach jeśli jeszcze tego nie zrobiliście ;)
Jeśli macie jakieś pytania, lub chcecie pogadać, zapraszam na Aska lub Twittera. Piszcie śmiało, nie gryzę, a chętnie porozmawiam. Strasznie mi się nudzi, więc piszcie ;D
No to do następnego ;) Nie wiem kiedy dodam, więc jeśli chce ktoś być informowany, niech do mnie napisze na asku lub tt.
Kocham Was  i dziękuję za wszystko
❤❤❤

1 komentarz:

  1. Jeju biedny Larry :'c
    I co ty zrobiłaś z El? Ta też biednajest :c
    No ale Louis im dobrze powiedział!!!!brawa na niego!!!!!!!!!
    No i dla fanek!!!!
    Heh rozdział cudowny :3
    Czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń